- długo nas tu nie było, ale życie znowu zaczęło toczyć się na przekór....
- ostatni tydzień spędziłam przy łóżku przyjaciela w Klinice Kardiochirurgicznej w Katowicach....
- wszystko potoczyło się błyskawicznie, nieplanowanie ale bardzo koniecznie......suma sumarum- on już jest po operacji , obecnie w szpitalu sanatoryjnym a jego żona w jako takim stanie psychicznym - obawiam się, że gdybym jej nie towarzyszyła to przepłaciłaby to głeboką depresją....
- oczywiście Sapo był z nami, bo nie było czasu szukać mu opieki....na szczęście hotel przyszpitalny - postawiony przeze mnie w sytucacji...chm...niespotykanej <roll> ( cytuję pana portiera)nie wywalił nas na trawnik, ale Sapcio- paskud - nie chciał zostawać sam w pokoju hotelowym, co donośnym swoim głosem <gwiżdże> obwieszczał wszystkim na kilometr - no to chodził ze mna codziennie ,kilka razy, do szpitala i tam, przywiązany do barierki, popiskiwał żałośnie aż wyrobił sobie swoją osobistą grupkę studentów, która nizianiem umilała mu czas oczekiwania na wredną pańcię....
- na wszelki wypadek na barierce- obok smyczy- wisiał całkiem pokażny napis; "
nie jestem bezdomny- ja tu czekam na swoją panią, która jest w szpitalu w odwiedzinach....jak masz czas to mnie poniziaj....."
- słynnego Spodka Katowickiego nie widzieliśmy za to codziennie obserwowaliśmy wieczorem stado (kilkadziesiąt) dzików, które wyłaziły z lasów okolicznych i pożerały wszystko co leżało w obrębie nie tylko śmietników....dziki były łagodne i Sapcio nauczył się nie drzeć papy na trochę większe świnki od jego ukochanej Świnki Chrum-Chrum.....
- kociarnia nasze rozstanie przeżyła całkiem fajnie, pod opieką młodego człowieka , który dawał im codziennie iście męskie porcje smakusiów, tak się rozwydrzyły, że dzisiejszego tuńczyka to nawet nie liznęły.... :-)
- z Barana wyczesałam całą torbę wełny, Tika przypomina już całkiem lwa z kreskówki a Alma znowu się zakłaczyła.....albo wybrzydza bo zabrakło owoców morza......
- niedługo znowu czekają WAS Hiobowe wieści ( 22 lecę po małą Owcę)....mam nadzieję, że to już ostatnie,,,,bo tak bardzo zatęskniłam za "nudnym spokojnym życiem".....
