: 26 maja 2009, 11:59
Cześć wszystkim,
Piszę ja, bo jak Duża przeczytała tamten post na górze, to normalnie jak zwykle wrzeszczeć zaczęła, że ona nie wytrzyma, że nas za dużo (jakich nas? ja jeden jestem...), że wszyscy tylko a dla mnie, a dla mnie. Całe szczęście, że ją męczycie, dziś wzięła aparat i mówi, że jak się nie ustawię, to zabije, to ja szybko bardzo się ustawiłem, bo nie jestem pewien, jak by było z tym zabijaniem, i podobno jakieś dwa zdjęcia wyszły. Jedno pozwoliła mi wstawić od razu, a na drugie kazała powiedzieć, że trzeba poczekać. Dobrze, ja jej na to, w końcu to potrafimy, czekamy BEZ PRZERWY!
Ja chyba już wiem, jaki Duża ma problem. Ona chyba się mnie wstydzi. Ja taki jedynak, chciałaby, żebym doskonały był. Niby wszystko wie, a taka z niej niedojda... No jej daleko do doskonałości, i ja się NIE PRZEJMUJĘ!
Jadę na wycieczkę do Krakowa, to podobno fajne miejsce. Trochę mi smutno, bo Duża nie będzie ze mną siedziała, tylko innymi kotami będzie się zajmowała, a jak jej się jakiś bardziej ode mnie spodoba? No bo jak ja taki niewydarzony...
Dzisiaj mnie wyrzuciła z łózka, tzn. nie z całego, ale kazała mi leżeć w nogach, że niby już ma dość i chce się wyspać. Ja tylko się przytulam, trochę ją udeptuję w szyję albo w oko, zależy gdzie tafię, i wylizuję wszystko co mam pod łapą, żeby wiedziała, jaka jest fajna, a ona mnie przestawia! To idę do Dużego, a on mnie przestawia do Dużej, jakby się zdecydowali, to by było wszystko szybciej. Jak już się tak naudeptuję, to mi się w końcu przypomina, że trzeba pójść do miski, ale jakby zanieśli, to byłoby szybciej, prawda?
Ale dziś nie będę narzekał, dziś Dzień Matki, a ona podobno też taka trochę jak matka, chociaż nie wiem, czemu tak mówią, bo niepodobna.
To cześć Wam wszystkim, Mago dzięki że o mnie pamiętasz. Podobno niedługo się poznamy!
P.S. Mam już prawie 6 miesięcy!

Piszę ja, bo jak Duża przeczytała tamten post na górze, to normalnie jak zwykle wrzeszczeć zaczęła, że ona nie wytrzyma, że nas za dużo (jakich nas? ja jeden jestem...), że wszyscy tylko a dla mnie, a dla mnie. Całe szczęście, że ją męczycie, dziś wzięła aparat i mówi, że jak się nie ustawię, to zabije, to ja szybko bardzo się ustawiłem, bo nie jestem pewien, jak by było z tym zabijaniem, i podobno jakieś dwa zdjęcia wyszły. Jedno pozwoliła mi wstawić od razu, a na drugie kazała powiedzieć, że trzeba poczekać. Dobrze, ja jej na to, w końcu to potrafimy, czekamy BEZ PRZERWY!
Ja chyba już wiem, jaki Duża ma problem. Ona chyba się mnie wstydzi. Ja taki jedynak, chciałaby, żebym doskonały był. Niby wszystko wie, a taka z niej niedojda... No jej daleko do doskonałości, i ja się NIE PRZEJMUJĘ!
Jadę na wycieczkę do Krakowa, to podobno fajne miejsce. Trochę mi smutno, bo Duża nie będzie ze mną siedziała, tylko innymi kotami będzie się zajmowała, a jak jej się jakiś bardziej ode mnie spodoba? No bo jak ja taki niewydarzony...
Dzisiaj mnie wyrzuciła z łózka, tzn. nie z całego, ale kazała mi leżeć w nogach, że niby już ma dość i chce się wyspać. Ja tylko się przytulam, trochę ją udeptuję w szyję albo w oko, zależy gdzie tafię, i wylizuję wszystko co mam pod łapą, żeby wiedziała, jaka jest fajna, a ona mnie przestawia! To idę do Dużego, a on mnie przestawia do Dużej, jakby się zdecydowali, to by było wszystko szybciej. Jak już się tak naudeptuję, to mi się w końcu przypomina, że trzeba pójść do miski, ale jakby zanieśli, to byłoby szybciej, prawda?
Ale dziś nie będę narzekał, dziś Dzień Matki, a ona podobno też taka trochę jak matka, chociaż nie wiem, czemu tak mówią, bo niepodobna.
To cześć Wam wszystkim, Mago dzięki że o mnie pamiętasz. Podobno niedługo się poznamy!
P.S. Mam już prawie 6 miesięcy!
