martwię się trochę o Effy, wiem, wiem, ciągle się martwię, ale ta dziadyga idzie w zaparte i je bardzo mało. Karmy suchej ma pod dostatkiem i odkąd jest na talerzykach zjada więcej, ale też szału nie ma. ta karma mnie uspakaja, bo wiem, że to najważniejsze co powinna jeść, ale mięsa ... nie wiem czy zjada 5 dag dziennie, strasznie dziubie, w nocy zjada więcej, bo wojuje, ale nigdy nie zjadła pełnej porcji. Dostaje ugotowane albo przemrożone surowe mięsko z kurczaka, indyka i pieczeniowe wołowe...
Jak dam jej z tacki Animondy to zje niecałą 1/4 takiej tacki, w ciągu dnia może się uzbiera polowa tacki, ale to w porywach.
Wody pije dużo, rozrabia na potęgę, nie mam wrażenia, żeby była chora. Nigdy dużo nie jadła, tylko dopóki nie mogłam jej porównać wagowo do innych kotów brytyjskich to było ok, a teraz wiem, że to niejadek. Mam nadzieję, że jej się odmieni
Śmiesznie wygląda, bo karczycho ma takie masywne, i ogólnie przód taki dość mocny, a tyłu laska tak szczupła z grubym ogonem ;)
Zmykam, postaram się was odwiedzić, ale mam dziś mieć super gościa i chcę ogarnąć mieszkanie

I przygotować się na wizytę
