słuchajcie ja nie wiem czy ten świat musi taki pomylony być??
<strach> <shock>
jak pisałam kastracja MIAŁA być jutro/czwartek- czekaliśmy na potwierdzenie terminu...
teraz okazuje się że:
1. nasz Pan doktor z powodów rodzinnych wyjechał z Poznania, i jednak nie wróci przed świętami (jego córka miała cesarkę, wnusio urodził się chory

) ja to rozumiem, zabieg na kocie nie jest tak ważny jak taka tragedia rodzinna /i to jeszcze przed świętami - wiecie co one nie zapowiadają się najlepiej

2. skoro nie będzie naszego doktora sterylizację może w czwartek zrobić jego znajoma, w innej kliniece-ale my jej nie znamy <shock>
3. zapewniał nas że możemy do niego dzwonić co z kotką po zabiegu i być w kontakcie- ale jak tu dzwonić jak on ma taką sytuację w domu trudną...i o kota zawracać głowę??
4. możemy też zabieg przełożyć na po-świętach /ale ja się boję i pytam was- teraz jesteśmy po rujce ok 10dni, rujka była baaardzo delikatna-gdyby nie tupanie i wyginanie grznietu i ogon, to nic się nie działo, nawet malutka nie zawodziła, wysypialiśmy się...ale czekac z zabiegiem? <hm> czy tak jest ekhm zdrowo?
5. iść do obcego lekarza? i oddać kotkę do cięcia w czwartek? a jak coś się stanie małej w święta? gdzie pojadę jak mojego weterynarza nie będzie na miejscu?
co robić co robić??
<strach>