Renia i MEGAN pisze:Dzwoniłam do weta, bo mi to spokoju nie daje, że ona taka biedna i powiedział, że wyklucza FiV i FeLV, bo gdyby była zarażona, to po sterydzie nasiliłyby się objawy, a jej niby to zaczerwienienie znika, tylko jest taka oklapła.
Trudno mi dyskutować z decyzją weterynarza bo brak mi fachowej wiedzy

być może ma rację.
Wiem natomiast, że zrobienie kompleksowych badań daje możliwość ogarnięcia sytuacji i zyskujemy wiedzę, dzięki której można działać dalej. Ocena sytuacji przez weterynarza może być błędna. Wyniki pokażą co i jak.
Dlatego tak Cię namawiam na te badania bo sama byłam w podobnej sytuacji. Mój wet, którego cenię nieco mnie obśmiał jak przyszłam umówić się na badania krwi kota. Powiedział, że tak nie wygląda kot, który ma FiV czy FeLV. Zapytałam, czy jest tego na 100% pewien. Powiedział, że oczywiście, że nie. Taką wiedzę przyniosą nam wyniki badań.
Wiem w jaki sposób dochodzi do zarażenia wymienionymi chorobami i wiedziałam, że mój kot nie miał na to szans a jednak wieczne nawroty choroby były i mój lęk rósł.
Dzięki tym badaniom dziś jestem spokojna i chciałabym abyś i Ty miała tę pewność, czarno na białym napisane co dzieje się z organizmem kotki.
Myślę też, że przedstawienie historii choroby innemu wetowi jest dobrym pomysłem. Zwłaszcza, że (tak zrozumiałam) Pani weterynarz prowadząca Twoją kicię nie ma koncepcji co dalej robić.
Reniu, decyzja jak dalej działać oczywiście należy Tylko do Ciebie :-) To co napisałam to tylko moje przemyślenia. Jesteś na miejscu i masz ogląd sytuacji. Kciuki za Megi mocno trzymam
