Więc wracamy od weterynarza , Lila miała robione usg i jelito jest powiększone. Ale jest poprawa od wczoraj bo to coś w brzuszku się troszkę przemieściło w tą prawidłową stronę i zmniejszyło, dostała leki i walczymy by wyszło naturalnie. Jutro znowu do kontroli.
Dzisiaj mam najpierw podać wodę i obserwować czy będzie wymiotowała następnie dać co 2h po łyżeczce karmy i obserwować cały czas co w kuwecie i czy są wymioty .
Wczoraj nie zrobiliśmy usg ani prześwietlenia bo kolega który mnie zawiózł i przywiózł miał samochód ( auto służbowe) tylko od 10.30-12 a by zeszło duuużo dłużej (wczoraj kot był w strasznie złej formie) i się śpieszyło a było bardzo zimno a ja nawet kocyka nie miałam żeby ją owinąć żeby samej nawet wracać do domu, a nie z Nim.
Dzisiaj już przygotowana, Lila opatulona - mogłyśmy siedzieć ile wlezie.
Lila napiła sie troszkę wody i łasi się i mruczy - jest postęp .
Generalnie operacja to ostateczność będziemy próbować aby Lila to wydaliła naturalnie

Jestem zdecydowanie lepszej myśli niż wczoraj. Przez chwilę było jeszcze podejrzenie że to węzły chłonne ( co by było bardzo poważne) ale usg rozwiało wątpliwości i całe szczęście okazało się że to nie to.
I na pewno to nie jest tektura bo kot wypróżniał się potem także możecie Wy być spokojne o Wasze małe puszyste kuleczki
