Kasik pisze:Eeeeeee, tylko jedno zdjęcie
Chcę jeszcze, nie muszą być idealne skoro Pan Gigus i tak jest idealny, piękny, czadowy <zakochana> <serce> <zakochana>
Skoro nie muszą być idealne to proszzz...
<rotfl> <rotfl> <rotfl>
Giguszczak perfekcyjny nie jest - ucho ma sporawe, a w ślepiach jeśli się dobrze przyjrzeć jest mikro zielona obwódka.. ale nic to.. pani hodowca po otrzymaniu porcji ostatnich zdjęć namawia żebym go wzięła w październiku na wystawę, w klasie 'neuter'.. ot tak, bez nastawienia na puchary, żeby go mogła 'po latach' przytulić i wygłaskać.. no i akurat będzie wtedy sędziowała (więc ocena z pewnością nie będzie trzeźwa <lol> ).. Szczerze mówiąc nigdy nie chciałam wystawiać kota, więc sprawa jest do przemyślenia.
Mimo wszystko trzeba przyznać, że Gigi z wiekiem jest coraz piękniejszy, bo za maleńkości to taki był trochę z niego parszywek - dachowiec z przykrótkim nosem i wytrzeszczonymi gałami
PyzowePany pisze:Nieustannie zachwycam się jego futrem <zakochana> <zakochana> <zakochana>
Podaj przepis na taki błysk

!
Co do sierści...

Żadnych cudownych diet nie stosujemy - karma sucha Applaws Kurczak & Łosoś a mokre karmy to obecnie: saszetki natures:menu, Miamora ragout i puszki Cosmy.. do tego zestaw witamin z wapniem, tauryna Felini i ciasteczka na kłaki.. Czasem jak rozmrażam mięsiwo na obiadokolację, dodaję mu odrobinę mielonej wołowiny lub indyka do mokrej karmy, czasem rzucę kawałeczek surowego łososia czy krewetkę.
Diabeł może tkwić w szczotkowaniu, które Gigi uwielbia.. jak tylko wyjmę szczotkę (nic specjalnego- sztuczne sztywne włosie) kot zaczyna mruczeć jak traktor i przybiega z zadartym ogonem.. siadam na podłodze po turecku, ręka z odwróconą szczotką i Gigi się przechadza w tę i z powrotem ocierając się o włosie, od policzka przez cały bok.. Szczotkujemy codziennie, bo to dla niego wielka przyjemność
Przyznam, że ostatnio przestałam się trząść nad Gigim.. tzn przeszła mi ta gorączka obecna przez pierwsze miesiące posiadania kota, kiedy co chwilę biegałam po sklepach zoologicznych i kupowałam mu nowe preparaty, smakołyki i niepotrzebne właściwie gadżety.. Teraz tylko sprawdzam czy w misce dna nie widać, czy drapaki nie zużyte, kontroluję czy jest odrobaczony, zdrowy i zadowolony.. dbam o niego, lecz nie nadgorliwie.. i chyba ten spokój wychodzi mu na dobre - kocur jest póki co (odpukać) radosny, zrelaksowany i zdrowy jak ryba - sielanka, oby tak dalej
Pozdrawiamy
<zakochana>