Witamy po dłuższej przerwie :-)
Wakacje mają się ku końcowi, sporo w tym czasie udało nam się przeżyć, ale po kolei...
Najpierw wyjazd. Na początku trochę się obawiałam, jak Hugo zniesie podróż i czy się zaaklimatyzuje w nowym wakacyjnym miejscu. Kiedy pakowałam nasze rzeczy, Huguś siedział w walizce i się przyglądał <hm>
Zastanawiał się, co to za zamieszanie wokół. Potem chętnie wszedł do transporterka, ale droga, choć krótka, nie należała do najfajniejszych. Nasze szczęście się bało - nie pomogło mówienie do niego, całą podróż szybko dyszał, po prostu był przerażony. W końcu zaczęłam się bać o niego <strach>
Na szczęście szybko dotarliśmy na miejsce. Hugo prawie od razu wyszedł z transporterka i zaczął zwiedzanie, na ugiętych łapkach. W końcu cały domek był opanowany. Dokładnie przeżycia Hugusia opisałam w jego pamiętniku :
http://kuchniaaleex.blogspot.com/p/hugo.html
Przez cały pobyt na wakacjach Dario śmiał się ze mnie, że lepiej spakowałam kota niż siebie. Fakt, zapomniałam dla siebie wielu rzeczy, ale Hugo miał WSZYSTKO <lol>
Kiedy kotuś zaczął zwiedzać zakamarki i wskakiwać na półki, musieliśmy wyjechać:
W sierpniu miałam osiemnastkę syna, dowiedzieliśmy się też o zaręczynach córki, oj działo się, działo <shock>
Hugo towarzyszył mi we wszystkich poczynaniach kulinarnych. Urósł przez wakacje i teraz waży już 4200 g. Niezmiennie jest przepiękny i najukochańszy:
Ponieważ wakacyjne zamieszanie już za nami, obiecujemy, że będziemy się meldować na forum regularnie. Pozdrawiamy :-)