W czwartek zauważyłam u Tosi skaleczenie nad prawą brwią , takie jak drapnięcie pazurem . W głowie odezwał się dzwonek , ale stwierdziłam , że panikuję i być może to po szaleństwach z Cleo . Wczoraj w ciągu dnia punkcik bez zmian , ale wieczorem moja koteńka rozdrapała lewą brew no i teraz jestem prawie pewna , że to alergia

Prawie to znaczy , że na 9-tą jadę do weta żeby potwierdził . Ja mam trzech podejrzanych o wywołanie uczulenia : antybiotyk który dostawała na pęcherz skończony w czwartek , śmietankę 18 % której troszeńkę dostawała na " popchnięcie " tabletki , albo w ostateczności nowy drapaczek którym bawi się od środy . Nic innego nowego nie pojawiło się w naszym domu od ponad roku . PON-a jedzą od stycznia , puszki te same od roku , nawet cała chemia której używam ( niewiele też ze względu na koty ) jest ciągle ta sama . Tosia rozdrapała to miejsce w ciągu chwili i nie drapie się jakoś szczególnie , więc mam nadzieję , że obędzie się bez kołnierza , ale na wszelki wypadek poproszę weta i schowam do szafy . Trzymam kciuki żeby przyczyną była jedna z tych rzeczy , bo to jest prosto wyeliminować i po problemie . Ja jestem alergikiem , dzieci i mąż też to i reszcie rodziny się udzieliło

no chyba , że to nie alergia . Okaże się niedługo . Przy okazji zawiozę siuśki Tosi do kontroli po leczeniu.