- a ja dzisiaj podsłuchałam taką rozmowę... w kuchni podczas karmienia piesów....
-

...nie wyżeraj mi chrupek, bo powiem Sapciowi...
...ja tylko próbuję czy są dobre...a swoja drogą ja nie skarżyłem, jak ty wyżarłaś nam nasze chrupki....

...ale ja jestem malutka i muszę dużo jeść....i wcale nie wyżarłam nic nikomu....ja grzeczna jestem...
- tia...już zapomniałaś, włamałaś sie do naszej łazienki i wszystko zeżarłaś.....a teraz skąpisz mi parę chrupek...

...no dobra...ty jedz te z tamtej strony a ja z tej.....ale dasz mi za to trochę rybki....
- e, rybkę masz jak w banku...dam ci całe trzy kawałeczki.....

- Muffin, ty dokończ w miseczce a ja pozbieram te rozsypane....
- Kori....a ja wiem gdzie pańcia trzyma kurze łapki....
- powiesz mi???
- a dasz mi jutro troszkę chrupek???.....
- dam....5 chrupek za jedną łapkę....
- e...co najmniej 10 chrupek...
- no wiesz ? 7 chrupek za jedną łapkę....i kcem 5 łapek......
<serce> <mrgreen>