Dziewczyny <lol>
przecież mnie tylko 3 dni na forum nie było <roll>
do Was zaglądam systematycznie i się udzielam <mrgreen>
no pomijając te ostatnie dni, ale to tylko z winy komputera.
W pracy laptop się nam ''ugotował''.
Od przyszłego tygodnia, wszystko wróci do normy.
Do czego się przyznaje, bez
to tak wiem, zaniedbałam wątek Lumi. Za co najmocniej przepraszam.
U nas, u niej wszystko dobrze.
Lumi Terrorystka powróciła <serce> jaka to jest charakterna kota <lol>
Sytuacja z przed kilku dniu, gdzie niestety wiecej czasu spędzałam w pracy
niż w domu. Dwa dni z rzędu wychodziłam przed 10, wracałam po 22.
Szymon był w domu normalnie, o 5, więc nie, żeby kot sam siedział.
Ale to teraz nie istotne. Trzeciego dnia, kończyłam ''jak człowiek'' o 16.
I tak. Wracam po pierwszym dniu. Niby ok. Mizianie, zabawa, ale jakoś
tak bez większej radości. Podałam Lumi Lachosol (stargałam z Niemiec
Salmopeta w kapsułkach) niestety też (podobnie jak Oil) jest niejadalny.
Lumi kapsułke wypluje 5 razy, zanim ją połknie. Więc tu już wiedziałam,
że sie księżniczce narażam

rano wszystko git, znów mizianie i zabawa.
Wracam po 22, dała sie pogłaskać i sobie... poszła. Nawołuje, wędki wyciągam,
pudełeczko z przysmakami idzie w ruch. A tu nic! Mówie, do Szymona, że
następnego dnia wracam po 16, to ją poobserwuje. I tak. Wróciłam,
sytuacja się powtarza, krótkie przywitanie, chwila pieszczot, kota nie ma.
Po kilku godzinach uraczyła nas swoją obecnością, wyciągając się
w bezpiecznej odległości na dywanie. Patrze, brzuszek wywalony
do miziania, zalotne spojrzenie, wiemy co to znaczy! chodź mnie pomiziaj!
podchodze, kota na metr odchodzi. I taka sytuacja powtarza sie kilka razy.
Dalej mruczy prawie nie słyszalnie. Przyjdzie, zaczepi do zabawy i odchodzi.
Zachowanie obrażonej 5 latki

cały wieczór byłam twórcą, tworzyła
co rusz to nowe zabawki. Wszystko na nic. Z dobre dwie godziny
spędziłam łażąc za nią na czworaka... bez skutku.
Dodam jeszcze, że dwie noce, spałam samotnie! znaczy sie, Lumi obok łóżka...
Poszliśmy spać. 3 w nocy. Budzi mnie wskok na łóżko i traktor tak głośny,
że w pierwszej chwili nie wiedziałam co się dzieje. Kota przyszła mi powiedzieć,
że mi wybacza! wybacza mi te dni, kiedy to NIE z mojej winy, musiałam być
w pracy 12h, i kiedy to pomiędzy tymi dniami, już praktycznie na noc,
podałam jej, najniesmaczniejsze tabletki jakie kiedykolwiek istniały <lol> taka
ze mnie OKRUTNA pańcia <oops> Same widzicie, mała terrorystka <serce>
No to się rozpisałam, wybaczcie :-)
Mam całe dwa zdjęcia, chyba z przed 2 tygodni, ale uwierzcie na słowo,
nic się ten mój mały Terrorek nie zmienił :-)

Pozdrawiam serdecznie
