Człowiekowi się wydaje, że jest niezastąpiony dla swojego kota. Hmmm...
Mało mnie teraz w domu, a jak jestem to padam. Dosłownie. Więc to TŻ najczęściej podaje futrom śniadanie, to on podaje obiad, a i nie raz kolację. On sprząta kuwetę. On mizia, kiedy najdzie kota na pieszczoty. Mnie głównie nie ma. I co? Ano budzę się rano i co widzę. Otóż mój! kotek, co to zawsze przy mnie, śpi przytulony!!! do nogi TŻ i to jeszcze żeby jakoś tak pośrodku łóżka, to bym pomyślała, że nogę pomylił, ale nie, dziad jeden spał ewidentnie po stronie TŻ.
O, i takie to życie jest właśnie.
