A my mamy kolejnego solenizanta.

(to była najcudowniejsza chwila w moim życiu, trzymać taką kruszynkę w rękach)
Friccuś, trzpiot i łobuz, wniósł do naszego domu wiele radości i zabawy, a także ogrom miłości. W tym maleńkim ciałku jest tyle uczucia, co we wszystkich moich trzech kotkach razem. Czasami sama nie wiem gdzie się to wszystko mieści. Niesamowity "koto-pies", który przychodzi na zawołanie, aportuje papierki, mruczy tak głośno, że słychać go w drugim pokoju, no i typowy kot nakolankowy. Uwielbia pieszczoty, śpi ze mną w łóżku, wystarczy na niego spojrzeć, a od razu odwraca się kołami do góry i "miziaj pani, miziaj".
Kocham go ogromnie, pomimo, że łobuzuje za trzech, ale wystarczy, że spojrzy swoimi pomarańczowymi oczkami i już mu wszystko wybaczam.
No i jeszcze raz ogromnie dziękuję Lili za tak cudowne maleństwo, za to, że nam zaufała i obdarzyła nas takim wspaniałym przyjacielem.
Fricusiu, wszystkiego najlepszego z okazji Twojego pierwszego roczku.
