Agnieszka7714 pisze:Dziewczyna przepadła. Siedzi wpatrzona w dwa futerka i nie może podejść do kompa. Teraz to już sobie na nią poczekamy aż się otrząśnie z aury kociozakręcenia.
hahahahahaha a żebyście wiedziały.... przepadłam
Willy jest przesłodki. Futerko ma jeszcze z tym puszkiem dziecięcym - nic tylko miziać. Ale na rękach nie trzymać... no bo wędka... piórko... myszka.... cokolwiekkkk i musi polować.
Za to Ugi ma bardzo króciuśkie futerko.. cieżko stwierdzić jakie jest w dotyku, bo nie dala mi jeszcze tej przyjemności. Za to ma przepiękne oczy. Zajmują więksość jej malutkiego pyszczka... idzie w nich utonąć. <zakochana>
Ugi jest starsza od Williego o 5 tygodni a przy nim wygląda jak wychudzony szczurek na długich nogach.... długi ogonek, bardzo smukłe ciałko i wielkie oczy... jakbym widziała jedno z rosyjskich kociaków Asi
Po drodze żadne ani razu nawet nie miauknęło, poszły spać i miały wszystko w poważaniu. Zanim dotarliśmy do domu musieliśmy obowiązkowo odwiedzić znajomą i brata. Znajoma też ma brytka, rocznego także różnica była miedzy nimi niesamowita. Nie było między nimi żadnych starć... co więcej kociaki postanowiły skorzystać z kuwety starszego kolegi i kulturalnie, beż żadnych zahamowań walnęły po siku i kupalu <lol>
Willy w każdym miejscu jest jak u siebie. Jego interesuje tylko mizianie i zabawa. Dać mu wędkę z piórkiem i rękę miziającą i kociaka nie ma. Nikogo się nie boi do wszystkich tuli i cały czas ogonek do góry i koci grzbiecik. Nawet o wędkę się ociera i czeka na mizianie. Ugi potrzebuje niestety więcej czasu. Jest bardziej bojąca... cały czas zwiedza nasze mieszkanie. Była już wszędzie a im wyżej tym lepiej. Ewidentnie szuka miejsca z którego mogłaby wszystko widzieć ale z bezpiecznej odległości. Jedno dobre, że też daje się zająć wędką.... ale bez dotykania... wystarczy, że zobaczy rękę bliżej niż około 20 cm od jej ciała i spitala gdzie pieprz rośnie. Nie lubi nawet kontaktu wzrokowego. Peszy się jak spojrzy przypadkiem komuś w oczy. Ale hodowca nas uprzedzał, że ona woli kocie towarzystwo, jak nikt im nie przeszkadza jest krok w krok za Willim
Próbowałam porobić ładne zdjęcia i oczywiście nic nie wyszło... jak nie jedno to drugie się rusza. Udalo mi się nakręcić jak szaleja z wedkami... ale oczywiście kabel od telefonu w samochodzie. Obiecuję, że fotki będą <lol> <lol> <lol>
A i jeszcze jedno. Muszę napisac, ze jestem prze szczęśliwa. Kochane są te moje partyzanty.





