Dzięki ciocie, że zaglądacie do naszego nietypowego wątku (bo i bez zdjęć i nie ja tak naprawdę jestem jego właścicielką

). Bohuś czuje się dobrze ale Tytus ma zapalenie pęcherza moczowego

Na szczęście dawał swojemu panu znaki, że coś mu dolega, nie tylko sikał poza kuwetą ale także przychodził do Filipa się skarżyć, wspinając mu się na nogi i specyficznie miaucząc. Mądry, kochany kotek
Leczenie już wdrożone, mamy nadzieję na szybką poprawę. Szkoda, że hodowca Tytus nie jest nim zainteresowany, Kamiko i Estera są na bieżąco ze sprawami swoich wychowanków a Tytuń taka sierotka ale trudno, ma kochającą rodzinę więc dbamy o niego jak możemy. Na szczęście nic poważnego ani u Bohuna ani u Tytusa, damy radę zwalczyć wszelkie choróbska i pchliska

Kamiko, jeśli kiedyś się jednak skusisz na odwiedzenie Krakowa to serdecznie zapraszamy, przecież w Krakowie mieszka też brak Bohunka, pretekst do przyjazdu jest podwójny <mrgreen>
A u Weroniki coraz lepiej chociaż terapia jest masakrycznie ciężka, mamy nadzieję, że wróci do domu latem przyszłego roku. Byliśmy u niej z Filipem przez weekend, taki "szybki" wypad prawie nad morze i z powrotem następnego dnia. Ale trzeba ją wspierać, za wszelką cenę, dzielna jest moja kochana córeczka, jestem z niej bardzo dumna jak walczy o powrót do normalnego życia <ok>