Leopardus w Silesia City Center :-) Wariatka od kotów, albo Władca Woliery to ja
Ja sobie zdaje sprawę, że nie wszystkie zachowania są miłe, zwłaszcza że one się dopiero dogadują, a Timon chce ją trochę traktować jak Tosię, jakby się znali już długo, a ona go nie zna jeszcze dobrze, nie chce się z nim kotłować bo jest dla niej za duży. Ale też widziałam jak było z Tosią i jestem w stanie rozpoznać kiedy zabawy mają na celu kogoś zrzucić/popchnąć/wkurzyć/, a kiedy są zwykłą zabawą. Ile razy tak było, że stałam z naręczem wędek gotowa do zabawy, a koty zlały mnie równo i poszły się zapasować na łóżko;-) I nikt nikogo nie chciał zrzucić, pogryźć, upokorzyć tylko po prostu się zapasili jak dzieci:-)
Jeśli chodzi o Timona i Tami to muszę czasem zainterweniować, jak jej warczenie na niego nie działa i się zapędzi chcąc bawić się jak z Tosią. Ale powoli się docierają i widzę, że wypracowują sobie pewne sygnały, jak Tami wskoczy gdzieś wyżej (nawet pół metra wyżej, gdzie Timon spokojnie by doskoczył) to znak, że chwilowa przerwa w gonitwie i on spokojnie czeka. A potem on się odwraca, a ona sama leci za nim, skacze na niego z łapkami wyciągniętymi i zaraz ucieka gdzie pieprz rośnie;-) Ale patrzy uważnie czy Timon ją goni, a jak nie to robi tzw "wigle, wigle" dupką i prowokuje go, żeby ją gonił;-) Nawet jak on ją przydybie to go ofuczy, walnie łapami, ucieknie, a za chwilę znowu za nim bryka. Nie wygląda na zestresowaną
A na rozetę ostatnio znowu za nim wskoczyła, wcisnęła się koło niego, spali tak chyba z godzinę, po czym Timon sobie poszedł na hamaczek. Powoli dochodzimy do pełnego pokoju i małej kociej przyjaźni :-)