Strona 19 z 254
: 01 cze 2011, 23:52
autor: aaGaa
Świetne chłopaki

, teraz tylko pozostaje trzymać kciuki za Vincentowe wydmuszynki, oby odbyły się tak jak u nas

: 02 cze 2011, 14:28
autor: Agnieszka7714
Mam nadzieję, że ciachanko będzie bezproblemowe.
Buda dla kota
Może pomogłabyś mi się tam wcisnąć <lol>
nie to nie, to młody też nie wejdzie
i na koniec, specjalnie dla Dracanki
pyszna musia

: 03 cze 2011, 08:50
autor: donka
Super zdjęcia i fajna historia <ok>
: 07 cze 2011, 11:35
autor: Dracanka
Oooo, moje skarbiątko niebieskookie <zakochana> <zakochana>
Głaski dla obu panów, oczywiście <mrgreen>

: 08 cze 2011, 11:20
autor: Mały Lew
nie ma to jak porządne pudło <mrgreen>
śliczne chłopaki <serce>
: 09 cze 2011, 18:45
autor: Marcel
Jejku, kiedy to białe tak urosło <shock>
Fajne chłopaki <zakochana>
: 10 cze 2011, 11:23
autor: aaGaa
Aga... czyżby to dziś był wielki dzień dla Vincentego? Daj znać co i jak z kotulem... Trzymam kciuki

: 10 cze 2011, 15:53
autor: Agnieszka7714
Mam nadzieję, że to tylko ja panikuję. Jesteśmy po i muszę Wam powiedzieć, że nie najlepiej kochane. Dostał 1/3 dawki znieczulenia (ze względu na swoje wcześniejsze problemy z oddychaniem) + znieczulenie miejscowe. Vincent źle zareagował na atropinę. Lekarz mówił, że spotkał się z tym już kilka razy. Generalnie podziałało to tak, że bardzo wysychała mu krtań, nawet po wybudzeniu, nie doszedł do siebie. Tzn nie wrócił "ślinotok". Mówiąc potocznie aby to wytłumaczyć "język stawał mu kołkiem" i traktował go jako ciało obce w swoim pyszczku. Próbował go wyciągnąć łapkami i wypchnąć ząbkami. W tej chwili jest w półśnie. Pilnuję go cały czas, bo przemieszcza się "na ślepo". Wygląda jakby był naćpany, oczka wywrócone do góry z półprzymkniętymi powiekami. Do tego otwarty pyszczek i "wypływający" bezwładnie języczek.
Nigdy więcej nie zgodzę się na kupno kociaka nie wykastrowanego. Tyle mnie to nerwów kosztuje, że nie mogę sobie z tym poradzić. Jestem przerażona. Gdy pytałam koleżanki o kastrację, to mówiły, że po kilku godzinach ich kotki zachowywały się jak gdyby nic się nie stało. Po kilku godzinach już szalały i bawiły się. Spotkałyście się z taką reakcją? Czy nie potrzebnie robię zamieszanie?

: 10 cze 2011, 17:43
autor: aaGaa
Aga ja też panikara jestem straszna pewnie już dzwoniłabym do weta, współczuję Ci bardzo bo wiem jak serce boli na widok takiego bidunia, nie znam się zabardzo ale dziwne, że wydali Ci Kicia w takim stanie.... tak jak opisujesz działo się z kocurkiem(dachóweczkiem) mojej mamy, jak dobrze pamiętam, zabieg trwał pół godziny a po godzinie byliśmy już z kotem mało przytomnym w domu bida ledwo na nóżkach się trzymała, chodził na oślep, identyczne oczka, zmuszał się do wymiotów... oj serce ściska jak pomyślę o tym... można powiedzieć, że doszedł do w miarę normalnego stanu po jakichś 4-5 godzinach, a z naszym Nikulem było zupełnie bezproblemowo jakby nigdy nic nie miał robione ale za to zostawialiśmy jego w lecznicy jak dobrze toliczę na na jakies 8-9 godzin...
Trzymam mocno zaciśnięte kciuki za Młodego

i czekam z niecierpliwością na DOBRE wieści...
: 10 cze 2011, 19:49
autor: Sonia
Bidulek trzymam kciuki, żeby się poprawiło jak najszybciej
