Kalunia od listopada 2013 roku je tylko i wyłącznie to co zaordynowała dla niej Dorszka i dokładnie w takim schemacie aby było jak najlepiej nigdy nie zboczyłam od tego ani ciut.
Miedzy innymi dostaje zawsze po obiedzie 5ml pasty Uro-pet i tak samo było dokładnie wczoraj tylko z nowej tuby która ostatnio przyjechała z Zookraka.
Byliśmy na cmentarzu u moich rodziców ,wiec wpadałam jak po ogień wymarznięta i mokra ( lało równo) i biegiem za jedzenie Kali ( mokrożerca ,wiec wszystko musi mieć przygotowane w danym momencie) złapałam pastę w pudełku i poczułam jakiś dziwny zapach obwąchałam pudełko i nie wiedziałam skąd ta niemiła woń , otworzyłam tubę .........
Przygotowałam strzykawkę pasty dla Kali , zjadła mięsko zjadła pastę jak zawsze.
Po 17 zaczął się dramat w kuwecie , wiec dostała Kalunia Smectę niby wszystko było ok niezbyt chętnie zjadła kolacje ale z mojej ręki to ona zje wszystko .
I ok 23 zaczął się koszmar wymiotowała na okrągło i koszmarna biegunka ale w nasileniu horrroru , jednoczesnie wymiotowała w kuwecie i z pupki leciała wodo-kupka.
Jak dobrze ,ze mam kocich przyjaciół , przed 24 zadzwoniłam do naszej kochanej Małgosi i wspólnie wydedukowałyśmy ,ze nie zaznam spokoju bez weta.
Kala w transporter za oknem czarna noc , lało jak z cebra <strach>
Pojechałyśmy do Lecznicy 24-godzinnej pan doktor obmacał brzusio w którym była rewolucja , gorączka już niewielka była , dostała Kala kroplówkę oraz zastrzyki :specjalny antybiotyk na brzuszek , lek rozkurczeniowy , przeciwzapalny i dzisiaj i jutro ok 16 mamy ponowne wizyty u weta.
Winowajcą jest pasta Uro-pet z datą ważności 11. 2016 .
Paulina porównywała organoleptycznie pastę z innymi i niestety musiała być zepsuta o koszmarnym smaku .
Dziewczyny uważajcie na to co podajecie kotu jak widać wszędzie coś czyha <strach>
