głaski dla słodziaków
Forrest & Bohun - brysiowe kociaki
- Yolla
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2533
- Rejestracja: 06 kwie 2013, 16:22
- Płeć: kobieta
- Skąd: Białystok
Re: Forrest & Bohun - brysiowe kociaki
Pańcia, nie żałuj im tego PON'a <mrgreen> niech wcinają chłopaki, w końcu mokre jest zdrowsze <mrgreen>
głaski dla słodziaków

głaski dla słodziaków
- Betuś
- Posty: 4042
- Rejestracja: 21 sty 2014, 20:44
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Łódź
Re: Forrest & Bohun - brysiowe kociaki
Masz racje, ale Forrest jak był mniejszy to załatwiał się poza kuwetą. Dopiero na suchej karmie wszystko się unormowało.Yolla pisze:Pańcia, nie żałuj im tego PON'a <mrgreen> niech wcinają chłopaki, w końcu mokre jest zdrowsze <mrgreen>
głaski dla słodziaków![]()
Chciałabym przemycić troszkę Bohunkowi mokrego PONa, ale jak tylko wchodzę do kuchni to Forrest otwiera oko i patrzy co ja tam robię
- yamaha
- Genius Loci
- Posty: 23442
- Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
- Płeć: F
- Skąd: France
Re: Forrest & Bohun - brysiowe kociaki
- Audrey
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 6092
- Rejestracja: 30 cze 2012, 19:38
- Płeć: kobieta
- Skąd: Kujawy
Re: Forrest & Bohun - brysiowe kociaki
Oj czujny kotek z Forresta.Betuś pisze:Masz racje, ale Forrest jak był mniejszy to załatwiał się poza kuwetą. Dopiero na suchej karmie wszystko się unormowało.Yolla pisze:Pańcia, nie żałuj im tego PON'a <mrgreen> niech wcinają chłopaki, w końcu mokre jest zdrowsze <mrgreen>
głaski dla słodziaków![]()
Chciałabym przemycić troszkę Bohunkowi mokrego PONa, ale jak tylko wchodzę do kuchni to Forrest otwiera oko i patrzy co ja tam robię
Przy kilku kotach jest jednak problem ze specjalistyczną dietą jednego z nich. Trzeba uciekać się do wymyślnych sposobów.
- Betuś
- Posty: 4042
- Rejestracja: 21 sty 2014, 20:44
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Łódź
Re: Forrest & Bohun - brysiowe kociaki
Wiecie co? Z Forrestem się nie wygra. Już myślałam, że dam rade, ale jak tylko włożyłam łyżeczkę do tej mokrej karmy to Forrest dostał oczu jak ze Shreka <shock>
No zjadły oba...
No zjadły oba...
- Yolla
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2533
- Rejestracja: 06 kwie 2013, 16:22
- Płeć: kobieta
- Skąd: Białystok
Re: Forrest & Bohun - brysiowe kociaki
to poobserwuj go teraz po tym mokrym, Ice jak był młodszy to miał luźną kupę po wszystkim a potem nagle tadam - kupa wzorcowaBetuś pisze:Masz racje, ale Forrest jak był mniejszy to załatwiał się poza kuwetą. Dopiero na suchej karmie wszystko się unormowało.Yolla pisze:Pańcia, nie żałuj im tego PON'a <mrgreen> niech wcinają chłopaki, w końcu mokre jest zdrowsze <mrgreen>
głaski dla słodziaków![]()
Chciałabym przemycić troszkę Bohunkowi mokrego PONa, ale jak tylko wchodzę do kuchni to Forrest otwiera oko i patrzy co ja tam robię
może u Forresta tez będzie podobnie, a jak nie to spróbuj z innym mokrym, wtedy każdy będzie dostawał swoje <mrgreen>
- atomeria
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2891
- Rejestracja: 28 gru 2012, 11:17
- Płeć: K
- Skąd: okolice Poznania
Re: Forrest & Bohun - brysiowe kociaki
Jak u Was pięknie i miłośnie <zakochana> Nie mogło być inaczej.
- Betuś
- Posty: 4042
- Rejestracja: 21 sty 2014, 20:44
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Łódź
Re: Forrest & Bohun - brysiowe kociaki
Prosze o rade.
Do mojej mamy na działkę przychodzi kotka (dachowiec). Mama zawsze ma dla niej świerza karme i wode. Na zimę przygotuje dla niej schronienie przed zimnem. Kotka nabrała do mamy troche zaufania bo weszła na kolana i zwiedziła altanke.
Rozmawiałam z mamą o sterylizacji. Powiedzcie mi jak to jest z dzikim kotem po takim zabiegu? Jak ja odbierzemy od weta to wypuścimy na działce i ona pójdzie w świat. A kaftanik i pilnowanie kotki zeby sobie rany nie wylizal? Boje sie o to co moze sie stać po zabiegu z kotka jesli nie bedzie pilnowana, a nie bedzie bo to dzika kotka.
Do mojej mamy na działkę przychodzi kotka (dachowiec). Mama zawsze ma dla niej świerza karme i wode. Na zimę przygotuje dla niej schronienie przed zimnem. Kotka nabrała do mamy troche zaufania bo weszła na kolana i zwiedziła altanke.
Rozmawiałam z mamą o sterylizacji. Powiedzcie mi jak to jest z dzikim kotem po takim zabiegu? Jak ja odbierzemy od weta to wypuścimy na działce i ona pójdzie w świat. A kaftanik i pilnowanie kotki zeby sobie rany nie wylizal? Boje sie o to co moze sie stać po zabiegu z kotka jesli nie bedzie pilnowana, a nie bedzie bo to dzika kotka.
- Kasik
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5350
- Rejestracja: 24 lip 2013, 22:49
- Płeć: kobieta
- Skąd: Szczecin
Re: Forrest & Bohun - brysiowe kociaki
Betuś, kotki wolnożyjące zwykle mozna nawet na koszt gminy wysterylizowac. W Szczecinie mozna np przywieźć do jednej lecznicy kotkę przed godz 11.00 i ona tam zostaje do dnia następnego (to jest super bo lekarz jeszcze nastęonego dnia skontroluje rankę), odbiera się ją wybudzoną i calkowicie świadomą, można już ją wtedy wypuścić, szwy rozpuszczą się do miesiąca. Pewnie, lepiej byłoby gdyby mama ją przetrzymała ze dwa dni nawet jeśli ma jakieś pomieszczenie gospodarcze, wtedy moze być do tego czasu w kołnierzu zeby nie lizać rany (ostatnio widziałam, że moj wet akurat latem w upały kołnierz daje żeby rankę wietrzyć). Jeśli kotka jest ufna i wejdzie do transporterka to już połowa sukcesu, a jak wet fajny i można w lecznicy przetrzymac to cały sukces :-)
Super jeśli uda Wam się to szybko zalatwić, kicia może być już w ciązy nawet...
Ja też ostatnio walczę z tym tematem, mój tata karmi koty wraz z sąsiadem (osiedlowe podrzutki), mają obecnie 5 szt, wspólmnie kupujemy jedzonko i bez problemu wykarmimy stadko. Niestety nie jest łatwo je wysterylizować, spółdzielnia odmowiła udziału w kosztach, transportu tez. Tata ma do mnie 80 km, bez sensu sterylizowac koty tutaj bo on sam mi ich nie dowiezie, szukam możliwosci bliżej i żeby było na koszt gminy właśnie, taty nie stać, dla mnie to też dużo bo kotki są 2 albo 3. Ale dopnę swego <diabeł>
Super jeśli uda Wam się to szybko zalatwić, kicia może być już w ciązy nawet...
Ja też ostatnio walczę z tym tematem, mój tata karmi koty wraz z sąsiadem (osiedlowe podrzutki), mają obecnie 5 szt, wspólmnie kupujemy jedzonko i bez problemu wykarmimy stadko. Niestety nie jest łatwo je wysterylizować, spółdzielnia odmowiła udziału w kosztach, transportu tez. Tata ma do mnie 80 km, bez sensu sterylizowac koty tutaj bo on sam mi ich nie dowiezie, szukam możliwosci bliżej i żeby było na koszt gminy właśnie, taty nie stać, dla mnie to też dużo bo kotki są 2 albo 3. Ale dopnę swego <diabeł>
- yamaha
- Genius Loci
- Posty: 23442
- Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
- Płeć: F
- Skąd: France
Re: Forrest & Bohun - brysiowe kociaki
Dorszka pisala w watku "maluszka" Domi.
Takie kotki sterylizuje sie ponoc inna metoda, jakos "bocznie" i nie ma potrzeby kaftaniku.
Moga swobodnie biegac po zabiegu.
Takie kotki sterylizuje sie ponoc inna metoda, jakos "bocznie" i nie ma potrzeby kaftaniku.
Moga swobodnie biegac po zabiegu.