Już jestem po rozmowie z Teresą.
Nasz mały dzielny pacjent ma się dobrze. Jest w swojej oponce od Reni (oczywiście na kilku warstwach podkładów higienicznych)
Operacja przebiegła bardzo dobrze. Chirurg powiedział, ze był zaskoczony, bo w tych torbielach gdzie była ropa, tkanki nie były zniszczone w takim stopniu jakby mogło się wydawać patrząc na ranę "na oko"
Kość też nie była w złym stanie. Martwa ich część została zeskrobana.
Jutro zmiana opatrunku i kontrola. Wykupione mamy maści i leki, które zalecił wet. Wszyscy jesteśmy dobrej myśli. Weterynarz powiedział, że Farcik to nadzwyczajny kot. Mógł umrzeć wiele razy... samo to, że przyszedł do mnie dopiero po kilku dniach od pogryzienia.
Kamień z serca. Brak mi słów ze szczęścia. <tańczy> <tańczy> <tańczy> <tańczy>