Asiu, będzie Kraków, będą Mysłowice, a co! jak szaleć, to szaleć <mrgreen>
Aniu, trzeba będzie coś pomyśleć, przecież my do siebie ''rzut beretem'' mamy :-)
Od piątku jesteśmy w domu, u siebie w domu :-)
Lumi przywitała nas z otwartymi łaputami. Ogonek na baczność i można miziać. To taka miła odmiana, od ostatniego przywitania. Po kilku wspólne spędzonych dniach, doszliśmy do wniosku, że za każdym razem, kiedy ją zostawiamy a później odbieramy, jest coraz bardziej kochana

. Łasi się, ociera o nogi, nie odstępuje na krok, jeszcze więcej gada, a w nocy przytula <serce> I dalej uskutecznia wczesno poranne pobudki <diabeł> Diete trzymamy, o rezultatach na razie nic nie mówie, ale karma wciąż lubiana a i problemów z brzuszkiem nie ma.
Urlop tradycyjnie, bardzo udany i jak zawsze zdecydowanie za krótki
Teraz znów odliczam, byle do lutego
i kilka zdjęć na koniec,
Bahir, klucha wielka, (pozdrawiam Mamuś

)
bardzo fotogeniczny Pan Kot <zakochana>
I moja przylepa kochana <serce> <serce>
patrze na Lumi, patrze na Bahira i znów na Lumi... czy ta główka jej kiedyś urośnie? <roll>
i na koniec <serce> <serce>
ciepłe pozdrowienia z bardzoooo deszczowej Irlandii
