Harita Agilis Cattus*Pl i Lio Mazuria*PL
- maga
- Hodowca
- Posty: 3486
- Rejestracja: 22 paź 2009, 09:07
- Hodowla: KRABRIKA*Pl
- Płeć: kobieta
- Skąd: Kraków
- Kontakt:
- Kamiko
- Hodowca
- Posty: 3390
- Rejestracja: 19 gru 2008, 12:29
- Hodowla: Mazuria*PL
- Płeć: kobieta
- Skąd: Dobra Wola k/Nasielska
- Kontakt:
- Monika
- Hodowca
- Posty: 356
- Rejestracja: 15 cze 2009, 15:34
- Kontakt:
- Jo`Ann
- Posty: 108
- Rejestracja: 24 lis 2008, 09:43
- Vanicca
- Posty: 1020
- Rejestracja: 18 wrz 2009, 19:15
Dziękuję za uznanie
, staram się <mrgreen> . Teraz wątek kurzem obrastać zaczął troszkę, bo mi strasznie czasu brakuje ostatnio. Uczelnia zaczyna mnie zabijać. Mam w tym semestrze 8 egzaminów
... Byle do końca czerwca...
Tak w ogóle to dogadałyśmy się w końcu w kwestii tej nieszczęsnej kryzy
... Jeśli do zimy nie wyrośnie to kłaczki wyczesane z ogona będziemy po prostu doklejać dookoła głowy 8-) <mrgreen>
Haricia też pozdrawia Chesterka bardzo serdecznie
.
Tak w ogóle to dogadałyśmy się w końcu w kwestii tej nieszczęsnej kryzy
Haricia też pozdrawia Chesterka bardzo serdecznie
- Vanicca
- Posty: 1020
- Rejestracja: 18 wrz 2009, 19:15
Nareszcie weekend... Zostało mi jeszcze pięć egzaminów, kolejny w poniedziałek. Pogoda nauce nie sprzyja kompletnie. Człowiek siedzi i czyta jedno zdanie po 20 razy, bezskutecznie starając się coś z niego zapamiętać, masakra... W Poznaniu dzisiaj 37 stopni w cieniu
. Harita umiera. Wiecznie gdzieś zalega sapiąc głośno i co chwila wywalając języczek jak pies
. Sierść z niej leci okropnie, ale wizualnie wcale nie widać, że jej ubywa. Wyczesuję Dziada codziennie przy akompaniamencie głośnych pretensji.


- madziulam2
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2820
- Rejestracja: 17 lis 2009, 18:18
- Płeć: kobieta
- Skąd: Kraków
- Vanicca
- Posty: 1020
- Rejestracja: 18 wrz 2009, 19:15
Odkurzamy <mrgreen> !
Bobek ma się świetnie :-) . Dalej wkłada mnóstwo energii w walkę z każdą szczotką i grzebieniem. Ostatnio potraktowałam ją wręcz nieładnie... Po prostu chwyciłam pod pachami i wyszczotkowałam stylem, jakim niektórzy hodowcy czeszą persy na wystawach (Dorszko nie bij <oops> ). Zadziwiające, ale obyło się bez darcia pysia, chyba ona sama była zszokowana tym, że dzisiaj się nie patyczkujemy. Gdy odzyskała wolność tradycyjnie przez godzinę psuła moją pracę, rozczochrując się kompletnie języczkiem <święty> .
Małpa spędziła ostatnie dwa tygodnie w sanatorium u babci, gdzie rozkręcił jej się apetycik. Babcia nie żałowała, no bo przecież "ona tak prosi <roll> " i Harita w pierwszym tygodniu zjadła 12 puszek <strach>, przy tym stopniowo odmawiała jedzenia chrupek. Po moich kilku interwencjach telefonicznych babcia dała się naprowadzić na właściwe tory i Bobek wróciła do suchego i jednej puszki dziennie. Mimo to efekty babciowej diety są doskonale widoczne. Wczoraj byłam odrobaczyć Kluskę i waga pokazała 3,800. Czy to w normie, bo mi się coś wydaje dużo...?
I jeszcze z innej beczki. Czy koci apetyt zależy od mikroklimatu? No, bo naprawdę nie wiem czym to wytłumaczyć. W domu zjada 2,3 puszki tygodniowo i to z bólem... Cudaczyłam ze wszystkim: każdą (no prawie każdą) firmą i rodzajem dania, a mimo to Harita nie pałała entuzjazmem i trzymała się chrupkek. A tutaj jestem w szoku. Kupiłam jej 18 puszeczek filecików Sheby (po 3 z każdego smaku) i gdybym babci nie przystopowała to by brakło. Normalnie w miesiąc by tego nie wymęczyła.
Wrzucam trzy stare zdjęcia, na dniach postaram się pstryknąć coś nowego :-).



Pozdrawiamy serdecznie!
Bobek ma się świetnie :-) . Dalej wkłada mnóstwo energii w walkę z każdą szczotką i grzebieniem. Ostatnio potraktowałam ją wręcz nieładnie... Po prostu chwyciłam pod pachami i wyszczotkowałam stylem, jakim niektórzy hodowcy czeszą persy na wystawach (Dorszko nie bij <oops> ). Zadziwiające, ale obyło się bez darcia pysia, chyba ona sama była zszokowana tym, że dzisiaj się nie patyczkujemy. Gdy odzyskała wolność tradycyjnie przez godzinę psuła moją pracę, rozczochrując się kompletnie języczkiem <święty> .
Małpa spędziła ostatnie dwa tygodnie w sanatorium u babci, gdzie rozkręcił jej się apetycik. Babcia nie żałowała, no bo przecież "ona tak prosi <roll> " i Harita w pierwszym tygodniu zjadła 12 puszek <strach>, przy tym stopniowo odmawiała jedzenia chrupek. Po moich kilku interwencjach telefonicznych babcia dała się naprowadzić na właściwe tory i Bobek wróciła do suchego i jednej puszki dziennie. Mimo to efekty babciowej diety są doskonale widoczne. Wczoraj byłam odrobaczyć Kluskę i waga pokazała 3,800. Czy to w normie, bo mi się coś wydaje dużo...?
I jeszcze z innej beczki. Czy koci apetyt zależy od mikroklimatu? No, bo naprawdę nie wiem czym to wytłumaczyć. W domu zjada 2,3 puszki tygodniowo i to z bólem... Cudaczyłam ze wszystkim: każdą (no prawie każdą) firmą i rodzajem dania, a mimo to Harita nie pałała entuzjazmem i trzymała się chrupkek. A tutaj jestem w szoku. Kupiłam jej 18 puszeczek filecików Sheby (po 3 z każdego smaku) i gdybym babci nie przystopowała to by brakło. Normalnie w miesiąc by tego nie wymęczyła.
Wrzucam trzy stare zdjęcia, na dniach postaram się pstryknąć coś nowego :-).



Pozdrawiamy serdecznie!
