Dziękuję Wam :-) Jest już dobrze z Bibusią, ale od początku maja coś jej się ciągle paprało. Najpierw myślałam, że węzły powiększone, potem zdiagnozowano po badaniu USG torbiel ślinianki, a w nocy po badaniu drapnęła szyję i normalnie krew z ropą tryskała. Była to rzeczywiście torbiel, ale wypełniona ropą. W tym miejscu zrobiła się martwica i z dziurą w szyi dwa tygodnie się goiło paskudztwo. A tydzień temu wyczułam takiego samego guzka na plecach. I znów to samo się stało, tylko nie mogąc się drapnąć zaczęła to lizać. Ropa wypłynęła i ponownie otwarta rana, ale na szczęście nie ma martwicy. Jest duży strup i wetka dobrze rokuje :-) W jednym i drugim przypadku skóra była sina jakby krwiak. To pierwsze nie wiadomo od czego się stało. Mogło być ugryzienie, zadrapanie, stłuczenie. I wytworzył się stan zapalny. W drugim przypadku najprawdopodobniej nastąpiła reakcja po kroplówce podskórnej, jaką dostała pierwszego dnia, kiedy byliśmy z nią na dyżurze z guzkiem na szyi.
A w ogóle to nazywa się to
hot spot. Dla mnie to totalna nowość, ale jak poczytałam, jest to często spotykane u kotów z alergią. W necie zdjęcia takich ran wyglądają dokładnie jak u Bibi (kółko jak od cyrkla odrysowane). Jak wyjdziemy na prostą, opiszę w dziale Zdrowie to schorzenie i zamieszczę fotoreportaż z Bibusiowym hot spotem. :-)
A dziś? A co tam. Niech się panienki polansują.
Zaczniemy od pierworodnej
Pudzian Holinek <serce>
Bibutek <serce>
I Lulutek Bambino <serce>
Słonecznego weekendu :-)