zgodnie z obietnicą pokażę Wam naszego nowego synusia

rozrabiake a zarazem najcudowniejszego kotka na świecie <zakochana> pojawił się u nas dokładnie miesiąc temu, wparadował z podniesionym ogonem na podwórko, wychudzony, futro matowe sterczące

istna Bida.
Podbił serce mojego TZ i nie pozwolił mi go oddać.
Kilka dni spędził w kotłowni, potem wet, zastrzyki bo był przeziębiony i miał chore uszy. Potem odrobaczenie i szczepienie i kotek doszedł do siebie. Spędził prawie 3 tygodnie w sypialni, bo bałam się o moje koty, ale jak już wet powiedział że wszystko ok i może isć do naszych kotów, to kilka dni jeszcze się poznawały przez uchylone drzwi, a potem moskitiera w drzwiach

tym razem nie śpieszyłam się żeby nikt nie ucierpiał nerwow. Koty dostały Lizynę (dziękuje Audrey)
Najbardziej bałam się o reakcje Morisa (pamiętacie jak gryzł i syczał na Fide), a on poprostu zakochał się w Mikeszu, to najlepsi kumple, biegają za sobą, szukają się, kotłują, gryzą i tym razem widać że to tylko zabawa. Od 3 dni myją się nawzajem w rozecie

Za to moja kochana Fidusia, jest dalej wystraszona, mały ją przeraża

syczy na niego jak do niej podbiega, paca go nawet łapą nerwowo. Choć dziś nastąpił troche postęp i ze 2 razy biegali razem po domu nic sobie nie robiąc

mały ma teraz około 5 miesięcy, więc czeka nas jeszcze kastracja.