Lucek (Inero Anpami Line*PL) i Nori Agilis Cattus
- Jaskier
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 1747
- Rejestracja: 09 sty 2017, 18:55
- Płeć: mężczyzna
- Skąd: Szczecin
- yamaha
- Genius Loci
- Posty: 23442
- Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
- Płeć: F
- Skąd: France
- Anka
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 1523
- Rejestracja: 28 mar 2010, 20:41
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Poznań
Re: Lucek (Inero Anpami Line*PL) i Nori Agilis Cattus
Odebrałam dzisiaj wyniki badania krwi kotów. Lucek w zasadzie miał bardzo dobre wyniki.
Lekarki podejrzewają wylew, chociaż pewne nie są. Teraz to w zasadzie nie ma już żadnego znaczenia.
W sobotę 1 mają byłam z Luckiem w klinice całodobowej bo nasikał na podłogę i była w tym odrobina krwi. Usg wyszło dobrze, ale dostał antybiotyk, lek przeciwbólowy i przeciwzapalny. Do domu tabletki antybiotyk i przeciwbólowe. Ten sobotni wyskok poranny się więcej nie powtórzył, nawet w drodze do weterynarza. Inna sprawa, że lekarz nie zauważył małej cysty na nerce i tego, że ona trochę zniszczona już jest.
Ale nasza weterynarz twierdzi, że to nie była przyczyna i z tym mógłby nadal długo żyć, że to było do obserwowania.
W czwartek miałam urlop i w piątek, bo w sobotę miała być komunia Lili. Całe szczęście, że urlop miałam.
W czwartek rano zawiozłam dzieci do placówki, zrobiłam zakupy i wróciłam do domu. Wcześniej złapałam mocz Norki, bo Lucek nie chciał sikać. Później zauważyłam, że nie wytrzymał bez kuwet i w drugiej łazience zrobił obok.
No ale wróciłam do domu, pod drzwiami czekał na mnie Lucek był jakiś nieswój, chciał iść za mną i po prostu się przewrócił. Zostawiłam zakupy, spakowałam kota do klatki i pojechałam do weterynarza. Tam badanie, usg, kroplówka, w czasie kroplówki nabrał sił i chodził po poczekalni, a ja latałam za nim ze stojakiem. Wróciliśmy do domu i na drugi dzień miała być kontrola.
Lili wróciła ze szkoły, kot zachowywał się normalnie, więc pod wieczór zostawiłam ich wszystkich w domu i pojechałam załatwić kilka spraw.
Po jakimś czasie Lili zadzwoniła, że Lucek się dziwnie zachowuje, cały czas chodzi przy ścianach. Jak wróciłam do domu nadal tak chodził, a dodatkowo jeśli szedł np przez środek pokoju, to potykał się o wszystko, co stało mu na drodze, nie omijał żadnych przeszkód. Okazało się, że nie widzi kompletnie nic, nawet na światło nie reagował. Na kolanach siedział spokojnie, tak spędziliśmy noc. Zresztą w międzyczasie szedł do misek jeść i pić, kuwetę też odwiedził. Rano zaczął ciężko oddychać i sapać z szeroko otwartym pyszczkiem. Pojechałam do weterynarza, tam usg, kroplówka, leki itd
Okazało się, że nawet tlen nie pomaga, jest tylko gorzej...
Resztę znacie...
W dniu pobrania krwi przestałam podawać leki, bo lekarka powiedziała, że one nie są właściwe dla kota z historią nerkowa.. Ale niby one tu bez winy, nie miały wpływu na to, co się potem stało.
Od kilku dni Nora ciągle obwąchiwała Lucka, miejsce, gdzie leżał itd gdy stracił wzrok zaczęła się go bać.
Wiem, może powinnam wtedy w nocy jechać do całodobowej kliniki znowu, ale pomyślałam, że skoro na usg nie umieli patrzeć, to lepiej poczekać i iść do naszej lekarki na wizytę. Raczej by nie pomogli, zresztą nie chcę o tym myśleć.
Teraz niby ona Ok, niby się bawi, ale nie jest taka, jak zawsze. Śpi bardzo czujnie. Wczoraj pierwszy raz została zupełnie sama w domu, bez nikogo. Feromony już w kontakcie, mam nadzieję, że jej to pomoże.
A Nory wyniki trochę gorzej, do powtórzenia za miesiąc. Muszę jej też znów mocz pobrać, bo w czwartek jak jechałam z Luckiem na sygnale zapomniałem zabrać ten, który złapałam.
Dzieci niby Ok, ale bez fajerwerków, ciche, Lili nie była zbytnio szczęśliwa w dniu swojej komunii.
O sobie nawet nie chce mi się mówić. Mam usta trzy razy większe niż zawsze, tak mnie opryszczką wysypało.
Lekarki podejrzewają wylew, chociaż pewne nie są. Teraz to w zasadzie nie ma już żadnego znaczenia.
W sobotę 1 mają byłam z Luckiem w klinice całodobowej bo nasikał na podłogę i była w tym odrobina krwi. Usg wyszło dobrze, ale dostał antybiotyk, lek przeciwbólowy i przeciwzapalny. Do domu tabletki antybiotyk i przeciwbólowe. Ten sobotni wyskok poranny się więcej nie powtórzył, nawet w drodze do weterynarza. Inna sprawa, że lekarz nie zauważył małej cysty na nerce i tego, że ona trochę zniszczona już jest.
Ale nasza weterynarz twierdzi, że to nie była przyczyna i z tym mógłby nadal długo żyć, że to było do obserwowania.
W czwartek miałam urlop i w piątek, bo w sobotę miała być komunia Lili. Całe szczęście, że urlop miałam.
W czwartek rano zawiozłam dzieci do placówki, zrobiłam zakupy i wróciłam do domu. Wcześniej złapałam mocz Norki, bo Lucek nie chciał sikać. Później zauważyłam, że nie wytrzymał bez kuwet i w drugiej łazience zrobił obok.
No ale wróciłam do domu, pod drzwiami czekał na mnie Lucek był jakiś nieswój, chciał iść za mną i po prostu się przewrócił. Zostawiłam zakupy, spakowałam kota do klatki i pojechałam do weterynarza. Tam badanie, usg, kroplówka, w czasie kroplówki nabrał sił i chodził po poczekalni, a ja latałam za nim ze stojakiem. Wróciliśmy do domu i na drugi dzień miała być kontrola.
Lili wróciła ze szkoły, kot zachowywał się normalnie, więc pod wieczór zostawiłam ich wszystkich w domu i pojechałam załatwić kilka spraw.
Po jakimś czasie Lili zadzwoniła, że Lucek się dziwnie zachowuje, cały czas chodzi przy ścianach. Jak wróciłam do domu nadal tak chodził, a dodatkowo jeśli szedł np przez środek pokoju, to potykał się o wszystko, co stało mu na drodze, nie omijał żadnych przeszkód. Okazało się, że nie widzi kompletnie nic, nawet na światło nie reagował. Na kolanach siedział spokojnie, tak spędziliśmy noc. Zresztą w międzyczasie szedł do misek jeść i pić, kuwetę też odwiedził. Rano zaczął ciężko oddychać i sapać z szeroko otwartym pyszczkiem. Pojechałam do weterynarza, tam usg, kroplówka, leki itd
Okazało się, że nawet tlen nie pomaga, jest tylko gorzej...
Resztę znacie...
W dniu pobrania krwi przestałam podawać leki, bo lekarka powiedziała, że one nie są właściwe dla kota z historią nerkowa.. Ale niby one tu bez winy, nie miały wpływu na to, co się potem stało.
Od kilku dni Nora ciągle obwąchiwała Lucka, miejsce, gdzie leżał itd gdy stracił wzrok zaczęła się go bać.
Wiem, może powinnam wtedy w nocy jechać do całodobowej kliniki znowu, ale pomyślałam, że skoro na usg nie umieli patrzeć, to lepiej poczekać i iść do naszej lekarki na wizytę. Raczej by nie pomogli, zresztą nie chcę o tym myśleć.
Teraz niby ona Ok, niby się bawi, ale nie jest taka, jak zawsze. Śpi bardzo czujnie. Wczoraj pierwszy raz została zupełnie sama w domu, bez nikogo. Feromony już w kontakcie, mam nadzieję, że jej to pomoże.
A Nory wyniki trochę gorzej, do powtórzenia za miesiąc. Muszę jej też znów mocz pobrać, bo w czwartek jak jechałam z Luckiem na sygnale zapomniałem zabrać ten, który złapałam.
Dzieci niby Ok, ale bez fajerwerków, ciche, Lili nie była zbytnio szczęśliwa w dniu swojej komunii.
O sobie nawet nie chce mi się mówić. Mam usta trzy razy większe niż zawsze, tak mnie opryszczką wysypało.
-
Dynastia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 634
- Rejestracja: 11 sie 2020, 16:07
- Płeć: mężczyzna
- Skąd: Poznań
Re: Lucek (Inero Anpami Line*PL) i Nori Agilis Cattus
- AgnieszkaP
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 4857
- Rejestracja: 24 lut 2011, 16:16
- Płeć: kobieta
- Skąd: Warszawa
Re: Lucek (Inero Anpami Line*PL) i Nori Agilis Cattus
Aniu
Kciuki za Norę

Kciuki za Norę
-
Karioka
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 1027
- Rejestracja: 22 mar 2019, 15:18
- Płeć: kobieta
- Skąd: Kraków
Re: Lucek (Inero Anpami Line*PL) i Nori Agilis Cattus
Aniu wysyłam ciepłe myśli
Kciuki trzymam za Norkę i dzieciaki
Lucek miał cudowne życie z Twoją rodziną
Kciuki trzymam za Norkę i dzieciaki
Lucek miał cudowne życie z Twoją rodziną
- Jaskier
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 1747
- Rejestracja: 09 sty 2017, 18:55
- Płeć: mężczyzna
- Skąd: Szczecin
Re: Lucek (Inero Anpami Line*PL) i Nori Agilis Cattus
Trzymaj się
Cały czas myślę o tym co przechodzicie
Cały czas myślę o tym co przechodzicie
- Anka
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 1523
- Rejestracja: 28 mar 2010, 20:41
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Poznań
Re: Lucek (Inero Anpami Line*PL) i Nori Agilis Cattus
Czy można dodać film bezpośrednio z telefonu, bez wrzuciania na YouTube?
- Jaskier
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 1747
- Rejestracja: 09 sty 2017, 18:55
- Płeć: mężczyzna
- Skąd: Szczecin
Re: Lucek (Inero Anpami Line*PL) i Nori Agilis Cattus
Chyba nie. Serwer Matki Założycielki mógłby tego nie znieść
- jasminka
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3011
- Rejestracja: 28 sty 2010, 10:00
- Płeć: kobieta
- Skąd: Śląsk