JA się przyznaje, że po tym, jak Lucek musiał sie oswoic z tym, że Lila z nami jest, to nie odwazyłam się go samego zostawic jak na wakacje jechalismy i pojechał z nami. miałam stresa, bo wiadomo kot bojaźliwy, w obcym miejscu i nie zawsze z nami, ale nastąpił szok, bo się szybciej zaaklimatyzował niz my.
Teraz juz boli mnie serducho, bo TZ zaplanował urlop 2012 w cieple. Tydzien odpoczynku typowego, bo Lil na zwiedzanie się nie nadaje, ale wiadomo bez kota, bo samolot.. No i ja juz cierpię, szczególnie, że ostatnio po naszym pobycie u moich rodziców, mimo że dom zna, lubi, kazdy się z nim bawi i go mizia, to ostatnie kilka dni jak my wychodzilismy, a on zostawał, to chocby i pełna chata była Lucek zawsze stał pod drzwiami i miauczał, albo łaził po chacie i miaukolił i dopiero później szedł spac. I to wszystko nawet jak wózek Lili zostawał. Dlatego nie wiem co z wakacjami, bo plan był, że on u moich rodziców będzie. u nas zostac nie może, bo ktoś by musiał codziennie jeździc prawie 30km do niego...
Twoje koty Marta to chociaz siebie mają, a biedny Lucek jest sam
