Strona 200 z 316

: 19 paź 2011, 15:01
autor: Anka
Mimbla, a nie mogliscie ich ze sobą brac? Pewnie mało realne... :-(
JA się przyznaje, że po tym, jak Lucek musiał sie oswoic z tym, że Lila z nami jest, to nie odwazyłam się go samego zostawic jak na wakacje jechalismy i pojechał z nami. miałam stresa, bo wiadomo kot bojaźliwy, w obcym miejscu i nie zawsze z nami, ale nastąpił szok, bo się szybciej zaaklimatyzował niz my.
Teraz juz boli mnie serducho, bo TZ zaplanował urlop 2012 w cieple. Tydzien odpoczynku typowego, bo Lil na zwiedzanie się nie nadaje, ale wiadomo bez kota, bo samolot.. No i ja juz cierpię, szczególnie, że ostatnio po naszym pobycie u moich rodziców, mimo że dom zna, lubi, kazdy się z nim bawi i go mizia, to ostatnie kilka dni jak my wychodzilismy, a on zostawał, to chocby i pełna chata była Lucek zawsze stał pod drzwiami i miauczał, albo łaził po chacie i miaukolił i dopiero później szedł spac. I to wszystko nawet jak wózek Lili zostawał. Dlatego nie wiem co z wakacjami, bo plan był, że on u moich rodziców będzie. u nas zostac nie może, bo ktoś by musiał codziennie jeździc prawie 30km do niego...
Twoje koty Marta to chociaz siebie mają, a biedny Lucek jest sam ;-(

: 19 paź 2011, 18:52
autor: Sonia
Ja sobie też jakoś nie wyobrażam zostawić moje miśki same w domu, mimo że są dwa i niby mają siebie, dlatego spędzamy wakacje tylko w Polsce i zawsze cały majdan ciągniemy ze sobą.
A teraz już pomału przeżywam, jak to będzie jak my do Poznania na 3 dni pojedziemy :-| Pocieszam się tym, że może zatęsknią choć troszkę za nami i będą się cieszyć, jak wrócimy okazując tą większą miziastością.
Mimbla przepraszam za <offtopic> ale nie mogłam się powstrzymać.
Wygłaskaj ode mnie swoich cudnych chłopaków (tych futrzastych oczywiście <lol> )

: 19 paź 2011, 18:56
autor: Anka
Sonia uważasz, że Konkubent nie zasłużył na głaski? W sumie. Dziad nie chce trzeciego kota <rotfl>

: 19 paź 2011, 19:01
autor: Sonia
Anka pisze:Sonia uważasz, że Konkubent nie zasłużył na głaski? W sumie. Dziad nie chce trzeciego kota <rotfl>
:haha:

: 19 paź 2011, 19:56
autor: madziulam2
DWIE STÓWY

: 19 paź 2011, 20:12
autor: Anka
achhhhh i MOJ komc pierwszy na tej zaszczytnej stronie <diabeł>

: 19 paź 2011, 23:52
autor: mimbla
Ja sobie skalkulowałam bardzo dokładnie, co gorsze dla moich kotów: dobrze znana Druga Ruda i dobrze znane kąty, czy tarabanienie się 7 godzin samochodem po polskich drogach, umieszczanie w skromnym, nieznanym mieszkanku u teściów lub moich rodziców, potem tarabanienie się z powrotem,... zwłaszcza, że ja tu na tyłku nie siedzę, tylko nawiedzam dawno i nigdy nie widzianych znajomych ;-)) Potem wyprawa do Wrocławia i wrzucenie Dorszce dwóch dodatkowych kotów z nadzieją, że nie zauważy <lol>, a ja wtedy z siostrą na pogaduchy...

Więc zdecydowanie w domu lepiej. Zwłaszcza, że Ozz ogólnie dobrze znosi rozłąkę [zwłaszcza gdy wywala się kołami do góry przed Drugą Rudą...], a źle znosi nowe miejsca. Gdybym miała jechać gdzieś i zakotwiczyć w jednym miejcu na dłużej, to może bym się jeszcze zastanowiła. A takie włóczenie się z kotami po domach to dla mnie nie do przyjęcia jest. Spod łóżka by nie wyłaziły tchórze moje.

: 19 paź 2011, 23:57
autor: Renia
A jak po inspekcji dzisiejszej??

: 20 paź 2011, 00:35
autor: Dorszka
Ja uważam, że w większości sytuacji lepiej jest koty zostawić. Jak się jedzie stacjonarnie, na dłużej, to faktycznie zupełnie inna rozmowa, i można jeszcze przemyśleć taki scenariusz. Ale i tutaj dużo zależy od kota. Pamiętam, jak z Bohdanem i dzieciakami na rowerową wycieczkę dwutygodniową wyruszyliśmy, no nie było szansy, żeby Clarę zabrać. One naprawdę spokojnie czekają, tęsknią niezaprzeczalnie, ale mają swój ląd. Co więcej, najgorszy jest pierwszy wyjazd - szybko się uczą, że niekiedy jakoś dłużej w tej pracy chyba siedzimy, bo powitania są już bardziej standardowe, nie ma już takich, jak za pierwszym razem.

Gdybym wyjeżdżała stacjonarnie, pewnie zabierałabym całą ferajnę, ale u mnie wakacje nigdy nie są stacjonarne <mrgreen>

Przepraszam za <offtopic> Czekam na zdjęcia chłopaków po powrocie :kotek:

: 20 paź 2011, 08:41
autor: manita
To ja wpadam tu na chwilkę, zeby załapać się na 200- tną stronę (a może rozpocząć 201). Mimbla dziękuję jeszcze raz w tym miejscu za spotkanie. Super dziewczyna jesteś, bardzo fajnie się gadało (do czasu aż nie musiałam jechać do pracy i wyprosić goscia z domu <diabeł> :-x mam ogromne wyrzuty sumienia- za karę przytrzasnęłam sobie palec drzwiami od auta i nie wiem czy go nie złamałam).
Koty, no może poza Simonem nie popisały się, bazyl nie był skory do zaznajomienia z nową osobą, Chudy pokazał swoje złe oblicze, Julka była niegrzeczna ale spotkanie jak dla mnie rewelacyjne.