Holly & Bibi Nagada*PL i Lulu Agilis Cattus*PL
- Matyldonka
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 869
- Rejestracja: 14 lut 2010, 14:40
- Płeć: kobieta
- Skąd: Warszawa
- Bartolka
- Posty: 1956
- Rejestracja: 05 lis 2010, 20:51
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Poznań
Holly nie jest kotką "nakolankową", ale "naramienną", co słyszałam jest rzadkie u brytków. Uwielbia przewieszać się przez ramię opierając na nim swoje misiowe łapki i z przyzwoleniem na podtrzymywanie jej niezbyt piórkowej wagi dupki przygląda się wszystkiemu z "lotu ptaka" czyli z naszej ludziowej perspektywy. :-)
Mruczy przy tym nieziemsko rozkoszując się swą niewątpliwą pozycją królewny w naszym "stadzie".
Z jedzeniem podobnie niczym panienka z wyższych sfer, zaskakuje mnie co jakiś czas swoją niedowierzającą miną...Kurczak??? Pyszny jest, ale to było wczoraj. A więc dobrze...Tuńczyk? Nieee. Wołowinka? TAK ZAWSZE, ale tylko surowa. Tak. Niedawno kotka odkryła smak tego cuda i od tamtej pory najlepsze dotychczas puszki przyjmowane są z obrazą. Mięso wyzwala w niej prawdziwie dzikie instynkty mało przypominające królewnę. Dodam jeszcze, że pierwszą porcję pozwolila sobie zjeść sama w nocy z kuchennego stołu. Gwarancji nie mam czy mięso było wystarczająco rozmrożone, ale wiem na pewno, że przystawką była folia.
Kot "uraczony" a ja w stresie kontrolowałam każde wyjście do kuwety. Dobrze się zakończyło.
Amory jej nie w głowie i nie przyszło jej poznać smaku pierwszej rujki, gdyż jest wysterylizowana.
Wszystkie zakupione zabawki leżą w szufladzie i mało ją interesują. Może Bibi je przeprosi. Najlepsze są słomki, patyczki od lizaków i uformowane z folii aluminiowej myszki. Laserek już passe. Śpi z nami w łóżku lub obok na swoim ukochanym legowisku, co rzadko ponoć u kotków sie zdarza.
A poza tym jest bardzo subtelna, miziasta i ciekawska.
Towarzyszy mi niemal w każdej czynności domowej.
Przyznam, że czuję stres w związku z dokoceniem. Dużo czytam na forum i nie tylko i wiem, że różnie bywa. Boję się najbardziej jak zniesie to właśnie Holly, bo jako jedynaczka może poczuć się odsunięta. No ale będziemy się starać, aby tak tego nie odebrała. Mam nadzieję, że będzie ok. :-)
Holly <serce>


Mruczy przy tym nieziemsko rozkoszując się swą niewątpliwą pozycją królewny w naszym "stadzie".
Z jedzeniem podobnie niczym panienka z wyższych sfer, zaskakuje mnie co jakiś czas swoją niedowierzającą miną...Kurczak??? Pyszny jest, ale to było wczoraj. A więc dobrze...Tuńczyk? Nieee. Wołowinka? TAK ZAWSZE, ale tylko surowa. Tak. Niedawno kotka odkryła smak tego cuda i od tamtej pory najlepsze dotychczas puszki przyjmowane są z obrazą. Mięso wyzwala w niej prawdziwie dzikie instynkty mało przypominające królewnę. Dodam jeszcze, że pierwszą porcję pozwolila sobie zjeść sama w nocy z kuchennego stołu. Gwarancji nie mam czy mięso było wystarczająco rozmrożone, ale wiem na pewno, że przystawką była folia.
Kot "uraczony" a ja w stresie kontrolowałam każde wyjście do kuwety. Dobrze się zakończyło.
Amory jej nie w głowie i nie przyszło jej poznać smaku pierwszej rujki, gdyż jest wysterylizowana.
Wszystkie zakupione zabawki leżą w szufladzie i mało ją interesują. Może Bibi je przeprosi. Najlepsze są słomki, patyczki od lizaków i uformowane z folii aluminiowej myszki. Laserek już passe. Śpi z nami w łóżku lub obok na swoim ukochanym legowisku, co rzadko ponoć u kotków sie zdarza.
A poza tym jest bardzo subtelna, miziasta i ciekawska.
Przyznam, że czuję stres w związku z dokoceniem. Dużo czytam na forum i nie tylko i wiem, że różnie bywa. Boję się najbardziej jak zniesie to właśnie Holly, bo jako jedynaczka może poczuć się odsunięta. No ale będziemy się starać, aby tak tego nie odebrała. Mam nadzieję, że będzie ok. :-)
Holly <serce>


- manita
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3446
- Rejestracja: 26 lip 2010, 17:31
- Kontakt:
- lakshmi
- Hodowca
- Posty: 162
- Rejestracja: 09 mar 2009, 10:55
- Hodowla: Underleyhall*PL
- Kontakt:
