Strona 3 z 3

: 15 sie 2011, 22:34
autor: somber_princess
Zdjęcia wrzucamy bardzo późno- dopiero teraz wróciliśmy z wakacji.
Fiodorek wrócił z wakacji od babci, był tam bardzo szczęśliwy, że od nas odpoczął, ale gdy tylko wróciliśmy do domu zaczął biegać po mieszkaniu i drapać z radości drapak :)
W dodatku pobyt tam bardzo dobrze mu zrobił, bo nauczył się przesypiać noc i siedzieć z nami (dotychczas bardzo rzadko przychodził i przeważnie siedział w łazience).
Bardzo się cieszę, ale pełnia szczęścia byłaby wtedy, gdy Fiodorek przyszedłby w nocy spać w moim łóżku... Ale najwidoczniej potrzeba mu jeszcze czasu ;-))
Pozdrawiamy wszystkie forumowe kociska :kotek: :kotek:

Podróżujący autem kot :)
Obrazek


Fiodor z właścicielką <lol>
Obrazek



Oraz zdegustowana mina podczas postoju :-D
Obrazek

: 16 sie 2011, 09:11
autor: leg77
:-) My właśnie dziś wyjeżdżamy na wakacje mieliśmy nie zabierać ZAZU ale dziś rano mąż i córka postanowili że mały jedzie z nami! Będziemy mieli swój domek nad zalewem w lesie ,mam przyjaciółkę, która chętnie zaopiekowała by się kotuniem ,też ma kotkę bryt. ale jakoś nie możemy się z nim rozstać <!> podróż nie będzie długa ok100 km do wyjazdu jeszcze kilka godzin ja cały czas się waham co robić ,pozdrawiam i głaski dla Twojego sierściucha oraz wszystkich kotków z forum :kotek:

: 16 sie 2011, 09:16
autor: emila555
Ale misio się z niego zrobił <zakochana>

: 16 sie 2011, 11:47
autor: somber_princess
W kwestii wyjazdów zdecydowanie należymy do opcji: 'zabierać':) Oczywiście nasze łobuzy są różne i namawiać nikogo na siłę nie można, ale Fiodorek pokazał nam, że na pewno warto się zastanowić. Początkowo miał zostać w domku - pod opieką 'dochodzącą', ale zostawiony na próbę na dwa dni - szybko pomógł nam podjąć decyzję: nie siusiał, nie robił kupki, prawie nie jadł!! :-( Pojechał więc na letnisko bez wahań - gorzej być nie mogło! I... po gruntownych przygotowaniach, zapoznaniu z samochodem... poszło jak po maśle! Fiodor pokazał swą naturę podróżnika (czym doskonale, nie wiedzieć jak okazał się dopasowany do nas <tańczy> ). Tylko pierwsze pięć minut 'dyskutował', o tym, jaka pozycja najbardziej mu odpowiada (ale on zawsze 'dyskutuje', pyskacz mały <diabeł> ), szybko ustaliliśmy, że najwygodniej będzie mu na moich kolanach, powyglądał chwilę przez okno, błyskawicznie uznał, że wszystkie drzewa i pola są do siebie podobne, wobec tego nie ma co czuwać i zwinął się w kłębek :) Wyspany wstał w Krakowie, przeciągnął się, raczył napić, zrobić siusiu i skorzystać z nowego drapaczka, czym definitywnie potwierdził, że podróże Hrabiego nie męczą, a Kraków to odpowiednie miasto na wakacje dla brytyjskiego arystokraty. ;-) W naszym wypadku na pewno było warto :)

: 16 sie 2011, 12:06
autor: Sonia
Fajnie, że Fiodor tak bezstresowo podróżuje z Wami, ale jeżeli najbardziej pasuje mu jazda na kolanach, a nie w transporterze, to obowiązkowo zaopatrz się w szelki dla kota ze specjalną smyczą, którą przypina się do pasów samochodowych. W razie nieszczęścia (które mam nadzieję nie wydarzy się nigdy) kot nie będzie miał żadnych szans przeżycia, bo przeleci przez przednią szybę i nie będziesz go mogła utrzymać, to są ułamki sekund. Na forum była kiedyś opisana historia kota, który po wypadku samochodowym zaginął w Niemczech, właścicielka szukała go chyba ponad miesiąc. Na szczęście historia skończyła się dobrze. Kot się odnalazł, ale w takim stanie, że miała trudność go rozpoznać, taki był zmarnowany i wychudzony.