Nie było żadnych problemów.
Ostatnie 3 koty przybyły do domu w przeciągu 2 miesięcy, wiec przy pierwszym najstarszy maine coon (który był sam przez około 3 miesiące) był w lekkim szoku, patrzył na kociaka jak na kosmitę, ale i tak po 2-3 dniach juz było dobrze..
Z 2 było ciut lepiej, natomiast ostatniego w zasadzie nie zauważył.
Leżał, odwrócił tylko głowę i spojrzał jakby chciał powiedzieć " o! nastepny" i spał dalej.
Najbardziej "waleczny" jest biało rudy który mial być tymczasowo - on najbardziej syczał na białaska, ale tylko 1 dzień. Potem juz sie bawili a teraz śpią wtulone w siebie, liża sie bawią, są bardzo zgrane.
Natomiast Albert jest tak grzeczny i spokojny, że momentami aż mi go szkoda bo to taka kocia pierdółka. U weta nawet na zastrzyku nawet nie mruknął.
Przy dokoceniu zachował sie wzorcowo - spokojnie dostojnie.
Martwi mnie tylko że nie lubi leżeć na kolanach i generalnie nie jest przylepką.
Może jeszcze mu się zmieni.