Lubo
- Gosia i Ira
- Hodowca
- Posty: 1683
- Rejestracja: 25 lis 2008, 11:49
- Kontakt:
- manita
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3446
- Rejestracja: 26 lip 2010, 17:31
- Kontakt:
- AgnieszkaP
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 4857
- Rejestracja: 24 lut 2011, 16:16
- Płeć: kobieta
- Skąd: Warszawa
- evix25
- Posty: 33
- Rejestracja: 16 maja 2012, 15:36
Serdecznie dziękujemy za ciepłe powitanie i wszystkie miłe słowa 
Lubo jest rozkoszny... Mamy już swoje przyzwyczajenia- m.in. poranne. Około godz. 5.00 Lubo urządza sobie zabawy myszką (koniecznie tą grzechoczącą, którą interesuje się tylko ten jeden raz w ciągu dnia) w naszym łóżku, podczas których intensywnie poluje, skacze, nurkuje pod kołdrę. Jeśli nie myszka, to o równie wczesnej porze Lubek funduje mi pobudkę głośnym "miau" tuż przy mojej twarzy i domaga się głaskania i drapania, przy okazji wykonując liczne figury akrobatyczne i wpychanie się jak najbliżej mnie. Pomimo, że odbywa się to o bardzo wcześnie - to uwielbiam te chwile, gdy Lubo jest taki słodki, przekochany i miziasty. Po porannej porcji pieszczot lub zabaw zasypiamy do 6.15, a później znowu rytuał - wizyta przy kuchennym zlewie w celu zmoczenia głowy, łapki i zaspokojenia pragnienia. Kolejny stały punkt programu to inspekcja kabiny prysznicowej, zaraz po tym, jak kąpiel kończy Tż i ślizganie się oraz biegi w miejscu na mokrych łapkach po parkiecie....
Lubkowe wyczyny są gwarancją porannego dobrego humoru zarówno mojego (pomimo zdarzającego się niewyspania) jak i Tż, którego rano czasami budzi siedzący na poduszce i liżący włosy kocur ;)
Lubo jest rozkoszny... Mamy już swoje przyzwyczajenia- m.in. poranne. Około godz. 5.00 Lubo urządza sobie zabawy myszką (koniecznie tą grzechoczącą, którą interesuje się tylko ten jeden raz w ciągu dnia) w naszym łóżku, podczas których intensywnie poluje, skacze, nurkuje pod kołdrę. Jeśli nie myszka, to o równie wczesnej porze Lubek funduje mi pobudkę głośnym "miau" tuż przy mojej twarzy i domaga się głaskania i drapania, przy okazji wykonując liczne figury akrobatyczne i wpychanie się jak najbliżej mnie. Pomimo, że odbywa się to o bardzo wcześnie - to uwielbiam te chwile, gdy Lubo jest taki słodki, przekochany i miziasty. Po porannej porcji pieszczot lub zabaw zasypiamy do 6.15, a później znowu rytuał - wizyta przy kuchennym zlewie w celu zmoczenia głowy, łapki i zaspokojenia pragnienia. Kolejny stały punkt programu to inspekcja kabiny prysznicowej, zaraz po tym, jak kąpiel kończy Tż i ślizganie się oraz biegi w miejscu na mokrych łapkach po parkiecie....
Lubkowe wyczyny są gwarancją porannego dobrego humoru zarówno mojego (pomimo zdarzającego się niewyspania) jak i Tż, którego rano czasami budzi siedzący na poduszce i liżący włosy kocur ;)
- tymabri
- Hodowca
- Posty: 1135
- Rejestracja: 18 paź 2010, 19:18
- Hodowla: Tymabri*PL
- Kontakt:
- Izabela AD
- Posty: 695
- Rejestracja: 14 mar 2012, 08:37
- Płeć: kobieta
- Skąd: łódź