Effy i Tori :)
- Gosia i Ira
- Hodowca
- Posty: 1683
- Rejestracja: 25 lis 2008, 11:49
- Kontakt:
- Miss_Monroe
- Moderator
- Posty: 6546
- Rejestracja: 24 lut 2012, 11:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa/NY
- Molly
- Posty: 2210
- Rejestracja: 05 sie 2012, 00:02
jadę z Effy do weta, nie podobało mi się, że potrząsa główka, myślałam , że to od głaskania, bo nie jest typem pieszczocha, uszy czyściłam, nic mnie specjalnie nie zaniepokoiło, ale od wczoraj potrząsa i drapie się w prawe uszko i teraz jak się obudziła zaglądam, a tam takie nieładne to ucho w środku, jakaś dziwna wydzielina... no więc jadę w te pędy.... jesuuu... jak ja się denerwuję każdą wizytą u weta, kotce sie udziela i się trzęsiemy we dwie. Udana jestem 
- Hannah2
- Posty: 462
- Rejestracja: 06 gru 2011, 11:26
Witam z moimi 4 futerkami :-) , śliczna koteczka.
Fajnie że postawiłaś na swoim.
Ja nie wyobrażam sobie żeby ktokolwiek czegokolwiek mi zabraniał a juz na pewno posiadania zwierząt..
Mam nadzieje że mąż pokocha też kotkę.
Mój też dopiero przy mnie stał się kociarzem i pokochał koty tak jak ja, nawet je w pyszczki całował
dużo głasków dla kotuni

Fajnie że postawiłaś na swoim.
Ja nie wyobrażam sobie żeby ktokolwiek czegokolwiek mi zabraniał a juz na pewno posiadania zwierząt..
Mam nadzieje że mąż pokocha też kotkę.
Mój też dopiero przy mnie stał się kociarzem i pokochał koty tak jak ja, nawet je w pyszczki całował
dużo głasków dla kotuni
- Hannah2
- Posty: 462
- Rejestracja: 06 gru 2011, 11:26
To odpowiednie miejscemargit pisze:Będę pisać dużo, bo lubię o niej opowiadać, a większość osób uważa, że jestem szurnieta na punkcie kotki i staram się dawkować ostrożnie informacje o niejw końcu nie każdy może mieć na to ochotę - chyba, że to kocie forum <ok>
Dla mnie stwierdzenie "zwariowana kociara" jest komplementem
- Molly
- Posty: 2210
- Rejestracja: 05 sie 2012, 00:02
Bylismy u weta, pan powiedział, że nie ma powodu do niepokoju, ale mam ją obserwować, w uchu była zwykła woskowina, nic niepokojącego. Jeśli będzie potrząsać nadal głową za dwa dni jedziemy na poważniejsze badania.
na razie młoda chodzi po mieszkaniu i pomiaukuje żałośnie - nie lubi wizyt u weta. Ale do ucha grzecznie dała sobie zajrzeć, nie było problemu.
Witam Was kochani - Ci z którymi się nie witałam.
Co do mojego męża, on nie zgadzał się nie dlatego, że zwierząt nie lubi, ale że je kocha. Mieszkamy w małym mieszkaniu na 4 piętrze i dla większości piesków np. takie warunki to udręka - bo ja osobiście nie mam nic przeciwko spacerom - dość sportowe i ruchliwe stworzenia jesteśmy z mężem.
Zgodził się na kicię... podejrzewam, że kocha ją tak samo jak ja.
ja mu nawet trochę zazdroszczę, bo jego kochają wszystkie zwierzaki. Nie widziałam dotąd czegoś takiego, żeby do człowieka tak lgnęły wszystkie czworonogi.
A teraz anegdotka na dobry nastrój. Ranek, 7.15 (odkąd mąż wrócił z wyjazdu wstaje 30 minut wcześniej, żeby się przed wyjściem do pracy z kotem pobawić) , pan W. powinien już wstawać, ale jeszcze dogorywa. Więc bezceremonialnie pakuje się na łóżko:
- Wstawaj! Nakarmiłam kicię, teraz czas na zabawę, ona nie chce bawić się ze mną tylko z Tobą !
- Jak to wstawaj?
- Chciałeś kota to wstawaj i baw się
- Ja chciałem???
- To co, mam jej powiedzieć, że jest niechciana...
- Nieee.... no dobra - wstaję , nie mów jej, wystarczy, że jest adoptowana ;)
na razie młoda chodzi po mieszkaniu i pomiaukuje żałośnie - nie lubi wizyt u weta. Ale do ucha grzecznie dała sobie zajrzeć, nie było problemu.
Witam Was kochani - Ci z którymi się nie witałam.
Co do mojego męża, on nie zgadzał się nie dlatego, że zwierząt nie lubi, ale że je kocha. Mieszkamy w małym mieszkaniu na 4 piętrze i dla większości piesków np. takie warunki to udręka - bo ja osobiście nie mam nic przeciwko spacerom - dość sportowe i ruchliwe stworzenia jesteśmy z mężem.
Zgodził się na kicię... podejrzewam, że kocha ją tak samo jak ja.
ja mu nawet trochę zazdroszczę, bo jego kochają wszystkie zwierzaki. Nie widziałam dotąd czegoś takiego, żeby do człowieka tak lgnęły wszystkie czworonogi.
A teraz anegdotka na dobry nastrój. Ranek, 7.15 (odkąd mąż wrócił z wyjazdu wstaje 30 minut wcześniej, żeby się przed wyjściem do pracy z kotem pobawić) , pan W. powinien już wstawać, ale jeszcze dogorywa. Więc bezceremonialnie pakuje się na łóżko:
- Wstawaj! Nakarmiłam kicię, teraz czas na zabawę, ona nie chce bawić się ze mną tylko z Tobą !
- Jak to wstawaj?
- Chciałeś kota to wstawaj i baw się
- Ja chciałem???
- To co, mam jej powiedzieć, że jest niechciana...
- Nieee.... no dobra - wstaję , nie mów jej, wystarczy, że jest adoptowana ;)