ustaliliśmy z weterynarzem, że poczekamy do pierwszej rujki- nie wiemy czy juz miała (coś byli właściciele wspominali że miala ale była za mała żeby ja dopuścić?
później, gdy byłaby w pełni sił myśleliśmy o szczepieniu, a w dalszym planie sterylizacja...
nie chcieliśmy jej fundować stresu zanim nie poczuje się pewnie w naszym domu...
czy myślicie, że sterylizacja jakoś 'na dniach' jest dobrym rozwiązaniem?
ja przeżyję (z trudem) posikiwanie, tylko nie chciałabym by robiła to po zabiegu -a zdarza się tak?
i tak chyba w weekend pojedziemy do weterynarza żeby podpytać co zrobić...
chwilowo obsikuje panów w domu (leszka i filipa <diabeł> )
edytuję: doczytałam twój post dorszka
Coco właśnie 5min zrobiła kupę i siku do kuwety...codziennie się tam też załatwia ;)
ale mocz przebadamy- moja mama miała kota z cukrzyca, a drugiego z SUK (oba kocury kastrowane) więc wiem ze z tym nie ma żartów...tylko nie mam pojęcia jak tej płochliwej coco pobrac mocz-jak podejdę do kuwety to ona zwieje, kocury mamy lały nawet z pojemnikiem pod dupką-zwłaszcza cukrzyk 8-) ...
chyba że pczekam aż znów obleje wodoodporne legowisko leszka <mrgreen> albo skórzaną kanapę <gwiżdże> stamtąd już mi ładnie spłynie do pojemniczka...














