Po wstępnym przywitaniu się, pora troszkę opowiedzieć Wam o naszym Skarbie.
12 kwietnia 2014 r. Hugo skończył 5 miesięcy. Pięknie się rozwija i świetnie przybiera na wadze. Aktualnie waży już 3 kg. Kiedy przyjechaliśmy po niego do Poznania, do pani Agaty, od razu poznałam go wśród innych kociąt. Gdy Hugo trafił do transporterka, głośno płakał żegnając się z mamą i rodzeństwem. Opuszczał hodowlę jako pierwszy z miotu, więc przyszły się z nim pożegnać także inne dorosłe koty. Całą drogę przetrwał dzielnie, od czasu do czasu popłakując. W domu jednak od razu dzielnie wyszedł z transporterka i zaczął zwiedzać mieszkanie. Od razu przypadł mu do gusty drapak i zabawki, szybko zapoznał się z kuwetą oraz miseczkami z karmą i wodą.
W nocy obudził mnie "traktorek" - pierwszy raz w życiu słyszałam takie piękne mruczenie. Hugo przyszedł do łóżka na "drapanie".
Od tamtych pierwszych chwil minęły już prawie dwa miesiące. Mamy ustalone pewne zachowania: Huguś jest wprawdzie kotem na kolanka, ale nie jest typem przytulanki. To on decyduje, kiedy chce być głaskany i drapany. Najlepsze chwile do pieszczot są po spaniu, wtedy Maleństwo potrafi rozłożyć się na środku przedpokoju, wyciąga do góry przednie łapki - to znak dla mnie - Możesz drapać! I drapię <ok>
Szczęśliwa jestem, że, po wielu próbach, od czasu do czasu Huguś daje się ponosić na rękach. Nie lubi być na kolanach, woli leżeć obok, a najlepiej w swoich ulubionych miejscach: we wnęce na odtwarzacz, na biurku w pokoju syna, na drukarce, na ławie między laptopami przy naszym łóżku. Ostatnioulubiona miejscówka to... przedpokój i klapki syna. <shock> Czemu? Nikt nie zgadnie.
Hugo ma za sobą króciutkie problemy gastryczne, za szybko chciałam wprowadzić mu nowe rzeczy. Teraz je suchą karmę i dwa razy dziennie po pół saszetki Animondy. Dostaje też regularnie Bezo-Pet.
Kilka razy dziennie ma okresy wzmożonej aktywności: biega, skacze na ławę, wspina się po drapaku. Wówczas jest czas szaleństw, zabawy piórkami i myszkami, piłeczkami. Ostatnio jego ulubioną zabawą jest zabawa w chowanego. Kotek leży na przedpokoju i patrzy na mnie. Ja się zbliżam, pytając głośno: Gdzie jest kot? Wtedy Hugo ucieka do pokoju, chowa się. Za moment wychyla się zza framugi drzwi i patrzy. Gdy słyszy moje "Gdzie jest kot?", znów się chowa. I tak się ostatnio bawimy <mrgreen>
Mamy też już wybranego pana weterynarza. Na szczęście Maluszek jest zdrowy, ale na wszelki wypadek nawiązaliśmy kontakt z panem Michałem, specjalistą od kotków brytyjskich, którego poleciła nam pani Estera z Radomia.
Podsumowując - mamy kota na punkcie naszego kota
