Melduje się z pracy <mrgreen> i już odpowiadam na Wasze pytania ;)
Pies nosi imię Shadow, potocznie zwany Tutusiątkiem <serce> a wzięło się to od tego, że jak go przywoływałam i nie chciał przyjść a wiedział doskonale o co mi chodzi to mówiłam do niego "tu, tu, tu" wskazujac w jakie miejsce ma ruszyć tyłek ... a on rozglądał się na boki i powłóczył łapami udając że nie wie o co chodzi... schemat powtarzał się tak często że pies zaczął reagować na "Tu" jako na swoje imię i został Tutusiątkiem

.
Reaguje też na imię "Piękny" tyle razy słyszał to na ulicy że jak gdzieś usłyszy teraz piękny to się rozgląda za kimś do głaskania. Cwana bestia.
U mnie z kolei wygląda to tak, że luby wolałby drugiego psa <rotfl> i to dużego, najlepiej nowofunlanda albo berneńczyka i choć w pierwszej chwli stwierdziłam, że o tym pomyślę to jednak ostatecznie kategorycznie powiedziałam NIE. Z tej prostej przyczyny, że luby lubi zwierzęta ale totalnie się na nich nie zna. Pies to pies a kot to kot....do głaskania, na spacery, ale żeby czegoś tego zwierzaka nauczyć to już nie. Mam przykład psa który mieszk z jego rodzicami. Prawie 20 letni kundelek, który teroryzuje wszystkich, robi co chce i kiedy chce... A ponieważ ja nie wyobrażam sobie mieć takiego psa bo chyba bym zwariowała i nie mam czasu, siły i ochoty przerabiać całe wychowanie od początku postanowiłam być nieustępliwa w tej kwestii. Nie mówię nawet o tym, że szczeniak musi jeść 5 posiłków dziennie a przecież nie mamy możliwości latać do niego w czasie prac... a Kicia to inna bajeczka rano da się papu, nasypie miseczkę suchego... zwyczajnie jest to mniejszy kłopot.
Co do zdjęć i ewentualnego braku czasu...to ja go i tak nie mam bo w większości niestety siedzę w pracy

. Ale jakby udało się zgrać jakąś sesje to bym się ucieszyła. W wolnej chwili wybieram się do hodowli właśnie w celach fotograficznych a że akurat są dwa mioty na odchowaniu to jest co focić

)
Dużo ludzi mówi, ze mi zazdrości psa a tak na prawdę nie ma czego :-). Mi się swego czasu tak dał we znaki że jestem daleka od idealizowania go i wiem że nigdy w życiu nie wróciłabym do tej rasy. Niestety ale złożyło się tak, że ktoś nie pomyślał i trochę na siłę mnie tym psem uszczęśliwił. Planowałam psa, ale niekoniecznie goldena. Dodatkowo trafił mi się trudny egzemplarz, dominujący, trochę autystyczny w stosunku do świata. W sumie to ma wszystko w czterech litrach i nie bardzo się interesuje tym czego od niego chciałby człowiek. Już dawno doszłam do wniosku że mam 40kg kota o wyglądzie psa...