Nie chcę zakładać nowego tematu w dziale "Zdrowie", gdyż nie wiem czy jest to coś poważnego, czy tylko moja nadwrażliwość....
Wczoraj wieczorem zauważyłem że na karku mojego kocurro pojawiła się łysa plamka o średnicy około 5mm. Nie jest ona widoczna na pierwszy rzut oka, dopiero podczas wieczornego "miziania" zauważyłem, że jest tam pewien ubytek w owłosieniu mojego podopiecznego. Trudno powiedzieć, kiedy się to pojawiło, bo znalezienie tego miejsca jest trudne. Poza tym sierść jest gęsta i lśniąca.
Szukałem w wielu miejscach na ten temat, jednak nigdzie nie znalazłem dokładnie takiego opisu łysinki jaka jest u mojego kota (nie pasuje mi to np. grzybica).
Opis plamki:
Nie ma na niej żadnych zaczerwienień, ani strupków, widać tylko gładką białą skórkę. Nie da się pod spodem wyczuć żadnych zgrubień. Znajduje się ona mniej więcej w miejscu gdzie kociaki dostają szczepionki (jednak Sheldon miał ostatnie szczepienie na początku listopada, więc wydaje mi się, że nawet jeśli coś poszłoby nie tak, to do tego czasu w tym miejscu powinien pojawić się chociaż jakiś meszek).
Jak chodzi o reakcje uczuleniowe, to nie za bardzo mam pomysł na co mógłby się kociak uczulić (karmę cały czas dostaje z "puli", do jakiej jest przyzwyczajony, to jest RC: British Shorthair Kitten - suche; RC Pediatic Growth - suche i mokre (saszetka); RC - Kitten - mokre (saszetka) dodatkowo co kilka dni kotek dostaje gotowanego indyka lub surową (wcześniej przemrożoną) wołowinkę). Sheldon zachowuje się normalnie, nie drapie się, nie wydaje się, aby to łyse miejsce mu szczególnie przeszkadzało. Wyczesywany jest raz w tygodniu.
Jakieś 2 tygodnie temu kociak wpadł na genialny pomysł i troszeczkę sobie wytłuścił futerko olejkiem (to długa historia). Od razu został wykąpany w szamponie dla kotów, gdyż nie było sposobu, aby w całości olejek z niego ściągnąć. (Sheldon od małego był stopniowo przyzwyczajany do wody, w tej chwili ją lubi i kąpiel nie jest dla niego stresem).
Jak wytłumaczenie wyżej opisanego zjawiska "plamki" brałem pod uwagę teorię, że kociak dostaje za dużo białka lub tę w/w sytuacją z olejkiem<?>
Jak wrócę do domu postaram się zrobić zdjęcie "futrzastej anomalii" i wrzucić do tematu.
Co to może być, jakie jest Wasze zdanie i co powinienem zrobić?
Poniżej obiecane zdjęcie:
Dla potomnych...
Jako, że nie otrzymałem żadnych sugestii, a wyżej opisana sprawa nie dawała mi spokoju - wybrałem się dzisiaj do weta. Przy okazji chciałem, żeby obejrzał kociaka oraz stwierdził, czy prawidłowo się rozwija oraz ewentualnie chciałem umówić konkretny termin obcięcia męskości Sheldona.
Po dokładnych oględzinach łysinki wet stwierdził, że nie widać śladów zmian skórnych i konieczna jest obserwacja, czy plamka się nie powiększa. Dodatkowo powiedział, że możliwe że jest to coś w rodzaju znamienia lub blizny, na którym po prostu sierść może już nigdy nie rosnąć. Z jednej strony cieszę się, że kotu nic nie dolega, z drugiej strony troszeczkę się obawiam, że jak łysinka (razem z kotem) jeszcze trochę urośnie, to może stać się nieestetyczną skazą na jego sierści <strach>
Natomiast jak chodzi o kastrację, to jeszcze miesiąc koteczek będzie się cieszył swoimi 2 skarbami. Wet stwierdził, że spokojnie można mu dać właśnie jeszcze tyle czasu.