Strona 3 z 4

Re: brytek nie brytek

: 05 lut 2015, 06:19
autor: Becia
Miss_Monroe pisze:Niestety kotka, którą kupiłaś nie pochodzi z legalnej hodowli. Żaden szanujący się i legalnie działający hodowca nie "dosyła" rodowodu, ani jego braku nie tłumaczy wyrabianiem.
Na trzy moje koty, w dwóch przypadkach czekałam na rodowód. Obie hodowle bardzo dobre ;-))

Re: brytek nie brytek

: 05 lut 2015, 07:18
autor: brytek
Z tego co piszecie wynika, że wszystko zależy od jednego kwitka. Czy to znaczy, że kiedy dostanę rodowód, to kot niewyglądający na brytka, ewidentnie przypominający mieszańca (mała głowa, długi tułów, krókie cienkie łapki) będzie stuprocentowym kotem brytyjskim?
Czytałam wprawdzie o etapie "sznurówki" czy "makaronika", ale nie jestem pewna, czy ma to miejsce u mojej kotki.

Re: brytek nie brytek

: 05 lut 2015, 07:24
autor: Truskawka
Jeśli rodowód będzie wydany przez odpowiednia organizację i w pięciu pokoleniach przodkowie będą brytkami to masz brytka. Wiem, że się tym martwisz. Na pewno kochasz kotka i to jest najważniejsze. Chodzi o uczuciwość hodowcy i zapewne cena kotka, który sprzedany został "jako brytyjski" była odpowiednia. Rodowód powinien wyjaśnić wątpliwośći. Widzę, że to chyba czekoladowa szylkretka. Ja mam czarną szylkretkę, jest troszkę mniejsza od swojej kremowej siostry, ale bardzo ubita, taka kulka na małych łapkach. Możesz sobie obejrzeć w moim wątku.

Re: brytek nie brytek

: 05 lut 2015, 08:23
autor: maga
Witaj. To przypomnę pytanie padające, dość podstawowe z jakiej hodowli pochodzi kotek? Nie odpowiedziałaś na nie. Rodowód taktycznie można doslac ...taki zapis jest pewnie w umowie kupna kociaka.

Re: brytek nie brytek

: 05 lut 2015, 10:51
autor: MoniQ
Nawet chyba w legalnie działającej hodowli może się zdarzyć wpadka, jak to było w przypadku Harry'ego "kartuskiego"...
Jednakowoż hodowla, w której jest 30 kotów budzi pewien niepokój...

A twoje koteczka jest bardzo ładna i królewskie pochodzenie nie jest jej potrzebne do tego by być kochaną :) Ale pytanie czy ktoś Was nie oszukał to inna sprawa....

Re: brytek nie brytek

: 05 lut 2015, 11:52
autor: Sylwia
brytek pisze:Z tego co piszecie wynika, że wszystko zależy od jednego kwitka. Czy to znaczy, że kiedy dostanę rodowód, to kot niewyglądający na brytka, ewidentnie przypominający mieszańca (mała głowa, długi tułów, krókie cienkie łapki) będzie stuprocentowym kotem brytyjskim?
Czytałam wprawdzie o etapie "sznurówki" czy "makaronika", ale nie jestem pewna, czy ma to miejsce u mojej kotki.
To nie tyle "kwitek" co bardzo ważny dokument potwierdzający rasowość i pochodzenie zwierzęcia.
Samo dosłanie go w późniejszym terminie nie jest problemem, natomiast pytanie zasadnicze, jak napisała Maga: z jakiej hodowli pochodzi kotek?
I pytanie czy dokument który otrzymasz będzie rodowodem czy "rodowodem".

Nie tyle etap "sznurówki" budzi tutaj wątpliwości, co zbyt wiele niewiadomych na temat "hodowli" o której piszesz.

Re: brytek nie brytek

: 06 lut 2015, 16:27
autor: maga
No i temat brytka nie brytka umarł w momencie zapytania o hodowlę. Widać to wyjątkowo tajemnicza hodowla no name ...ech


zawsze tak jest .

Re: brytek nie brytek

: 06 lut 2015, 19:19
autor: Monic
maga to samo pomyślałam, skoro całe trzy strony nie padła nazwa hodowli, to podejrzewam że nie ma nazwy, a jak nie ma nazwy to niestety przykro mi ale to nie jest legalna hodowla. Niemniej kochaj swoją kotkę i opiekuj się nią.

Re: brytek nie brytek

: 06 lut 2015, 23:38
autor: brytek
Dziękuję wszystkim za wsparcie. Moja kicia jest na razie bardzo wylękniona i niepewna. Myślę,że jeszcze to trochę potrwa. Nie wiem czy rodowód zostanie mi dosłany, czy nie. Nawet jeśli, po paru dniach spędzonych intensywnie w internecie w poszukiwaniu informacji, zdjęć, porad na temat mojego kociaka wiem jedno. Są hodowcy,którzy do swojego zajęcia podchodzą z pasją i zaangażowaniem, kochają swoje zwierzaki, jakby przy okazji osiągając z tego dochody. Są też ludzie, dla których jest to jedynie praca i sposób na zarobek, którzy myślą, że prowadzą fabryczki z pluszakami.
Pozdrawiam wszystkich tych, którzy uwielbiają kociaki, kotki, kocurki, smutno im rozstać się ze swoimi pupilami, gdy przychodzą po nich nowi "rodzice". Znam nazwę hodowli, ale mój post założony tutaj nie był po to, by przywiązać kogoś do pręgierza, ale po to, by osoby, które odhowały w swoim zyciu własne brytki pomogły mi ustalic, czy mój, jak na swoje prawie cztery miesiące, jest w dobrej kondycji i o prawidłowym wyglądzie.
Wszystkim dziękuję za pomoc i słowa otuchy.

Re: brytek nie brytek

: 07 lut 2015, 11:21
autor: maga
Brytku, pojawiając się tu przyszłaś w konkretnym celu, zadałaś pytania.
Dziewczyny próbowały odpowiedzieć. Nazwa hodowli to nic wstydliwego, przynajmniej takowe nie powinno być. Przedstawienie kota z imienia i "nazwiska" to całkiem normalna sprawa. Ułatwiło by to odpowiedź na Twoje pytanie, bo ta odpowiedź padła by od razu. Nie wiem za co ten przywołany pręgierz? Przydomek hodowlany to nie wstyd, ja tam jestem ze swojego dumna.
Nie bardzo rozumiem zatajanie? Jeśli wiesz, że coś nie tak z tym przydomkiem , to po co było pytanie?
Wiesz skąd masz kota, wiesz jakie jego pochodzenie.
Jeśli tak zdecydowałaś i w takim miejscu go kupiłaś bo odpowiadało Ci w jakich warunkach żyją koty, jaka jest jego cena ...to nie zadawaj potem pytania czy to brytek ...

Kończąc temat bo to w sumie nie jest już ważne skąd i gdzie : daj mu dom, kochaj, rozpieszczaj.
Na tym forum znajdziesz dużo kotów i zaręczam Cię nie wszystkie mają rodowody ...kochamy je tak samo.