Witamy w nowym wątku.
Od soboty mieszkają z nami 2 kilogramy czarnego szczęścia z Agilisowa.
Tajfun dołączył do niebieskiej dwulatki- Luny, która nie jest zadowolona z nowego mieszkańca.
Tajfun- no, cóż- imię jednak zobowiązuje. Ten kot jest niesamowity. Już ma ksywkę " Grzechotka", albo "Grzechotnik", ponieważ dźwięki, jakie z siebie wydaje przypominają dziecięcą zabawkę. On nie miauczy, tylko grucha w taki słodki sposób. To znaczy, miauczy, jak czegoś chce, ale poza tym przybiega do mnie z grzechotem- ze śpiewem na ustach.
Jest cały czas przy nas- nie chowa się nigdzie, tylko biega od człowieka, do człowieka.
Teraz śpi na biurku, obok monitora, bo ja tu jestem.
Biega za ludźmi, wyjada mięcho jak wściekły, zakopuje Gussto
Dobiega do mnie, wspina się na tylne łapki i prosi, żeby go wziąć na ręce. Już zaliczyliśmy pierwsze wspólne gotowanie.
Śpi w łóżku, bawi się jak szalony wszystkim, co znajdzie.
Naprawdę, nie wiedziałam, że kot może taki być.
No, pomijam Kokkido, którego miałam zaszczyt poznać

ale myślę, że Tajek próbuje mu dorównać.
28499927_10211705339330815_325922282_o.jpg
To Taj w chwili odpoczynku, a uwierzcie, nie dużo tego jest. Już rozumiem, że łatwiej nakręcić filmik, niż zrobić Mu zdjęcie.
Teraz dziecię mi usnęło na biurku.
28504170_10211705421052858_173178050_o.jpg
.
A Luna trochę obrażona śpi na swoim ukochanym fotelu bujanym, z którego powyciągała już wiele elementów.
28499769_10211705339010807_1504876755_o.jpg