Dzięki wszystkim! Też się cieszę, że na siebie trafiłyśmy.

Mój TZ twierdzi, że dobrałyśmy się idealnie - temperamentne a kiedy trzeba to boksują aż miło.

Kreweta jak i Pańcia potrafi przyfasolić łapą
Ogólnie zdołała już nawet złowić jedną muchę...nie wiem kto był bardziej zzszokowny tym osiągnięciem: my czy ona. My, że taki leniuch wykrzesał z siebie działania instynktowne a ona...no a ona to się wiecznie dziwi życiu.

Dziwi się, że cień na ścianie, że ptak za oknem, że jak skacze mi na nogę z pazurami to boli.... no dziwny jest ten świat.
Dla mnie sukcesem jest to, że już nie pilnuje misek (bo na początku dużo siedziała przy miskach mimo, że pełne). Chyba zrozumiała, że w tej "jadłodajni" ma dożywotni voucher na terminowe posiłki
