Renia i MEGAN pisze:Zwróć uwagę jak wykonana jest rączka Twojego transportera, moja po pół roku użytkowania tylko do samochodu się rozluźniła aż całkiem się rozjechała. Poza tym w wiklinie zawsze wystają do środka ( bo z zewnątrz ma ładnie wyglądać...) te ostre końcówki, co zwłaszcza w samochodzie jest niebezpieczne, bo wejdziesz w ostrzejszy zakręt, kotek się przemieści w koszyku i ma tego dziaba w oku.
Nie ostrzegałabym gdybym sama nie doświadczyła tych minusów na własnej skórze.
Jeszcze jeden minus to taki, że masz wejście od przodu- a wyciaganie kota z tej pozycji jest lekko "niedogodne" u weta. To tyle z moich obserwacji
no tak, te końcówki są straszne dlatego zawsze koszyk był otwarty a ja w razie niebezpieczeństwa przytrzymywałam kociaka żeby sie nie uderzył itp, zresztą...zazwyczaj moje koty głowę miały przy szybie i obserwowały co się dzieje za oknem a tylko nóżki zostawały w koszyku <lol>
a co do wyciągania kota z takiego koszyka u weta...no cóż...potwierdzam...ciężka sprawa
Błagam Cię tylko nie mów, że woziłaś kota autem nie zamkniętego w transporterze Mam nadzieję, że nie. Widziałam filmik na youtube co się stało z takim zwierzakiem podczas wypadku... nie będę go szukać, bo jest bardzo nieładny.
Transporter zawsze przypięty pasami i ZAMKNIĘTY
Boziu jaka się ze mnie zrzęda zrobiła <diabeł>
nie wydaje wam sie ze ma ciut za długą sierść? wiem ze kocięta mają dłuższe pojedyncze włoski i z czasem to sie wyrównuje, ale wiedząc juz, ze jego babcia była długowłosa obawiam się czy aby czegos nie odziedziczyl...
EDIT: zapomniałam dodać, rozmawiałam dzisiaj z hodowcą i z powodu wyjazdu hodowcy po kota za granicę, mój Kleo trafi do mnie już w tą niedzielę (miałam jechać tydzień poźniej)