Dziękuję za wszystkie głaski i życzenia
Wierzcie mi dziewczyny, przeczytałam wątek o dokacaniu od deski do deski. Dał mi on niejakie pojęcie, co przygotować i jak zacząć. Myślę, że potem już wszystko zależy od charakteru kotów :-)
Z zachwytem stwierdzam, że Orcio to mały aniołek <aniołek> Nie boi się syczącej dużej, chętnie zwiedza dom, choć ma momenty, kiedy chyba czuje się zagubiona na nowej przestrzeni, bo zaczyna miauczeć, ale pogłaskana szybko się uspokaja. Domowników też się nie boi i z zainteresowaniem po wszystkich się już wspinała. Jedynie nieznane odgłosy podrywają ją na łapki (np. maszynka do golenia).
Co do rezydentki, to oczywiście wszyscy poświęcamy jej uwagę (chyba nawet więcej niż zwykle :-> ), więc w żadnym razie nie jest pozostawiona sama sobie. Oro spała dziś ze mną zamknięta w pokoju, a Pusia u siebie, czyli w sypialni z rodzicami, gdzie stoi jej spanko. Pusia nigdy ze mną nie sypiała i ja często śpię z zamkniętymi drzwiami, więc tu nie powinno być problemu. Szczerze mówiąc nie jestem jej ulubionym domownikiem. Ona najbardziej kocha moją mamę, a do mnie przychodzi na gizianie, gdy ma nastrój :-) Dodam, że to tak na prawdę MÓJ kot i to ze mną najdłużej mieszka, ale w pewnym momencie siedziałam przez rok w Japonii i wtedy Puśka zamieszkała u moich rodziców i już tak zostało (moja mama stwierdziła, że to jej królewna i mi jej nie odda <lol> ). Dopiero niedawno się do nich wprowadziłam, więc w sumie nic dziwnego, że woli moją mamę.
W każdym razie dziś rano po wyjściu ze swojej budki (to jej azyl i mamy niepisaną zasadę, że tam nikomu z nas nie wolno jej przeszkadzać), w której spędziła większość wczorajszego wieczora, całą noc i dzisiejszy poranek, w końcu zeszła na dół. Od wczoraj nic nie jadła, więc miałam nadzieję, że pójdzie do misek, ale nie - najpierw zażyczyła sobie, by ją wypuścić do ogrodu (to jej poranny rytuał - obchód ogródka). Oczywiście dalej syczała na nas i nie chciała dać się głaskać. Kiedy wróciła, Oro była już na dole, więc duża szybko zajęła strategiczną pozycję na lodówce skąd może obserwować cały salon i kuchnię. Wzięłam piórka na kijku i zaczęłam bawić się z Oro na środku salonu tak, by nas widziała i żeby jej pokazać, że to nie intruz, tylko mały kotek, który chce się zaprzyjaźnić i bawić.
Duża w końcu zeszła z lodówki, więc poszłam ją wygłaskać. Pozwoliła się głaskać po głowie i grzbiecie pomiaukując przy tym z wyrzutem, ale kiedy chciałam pogiziać jej policzki (to zawsze najbardziej lubi) to już zaczęła okropnie na mnie syczeć i warczeć. No więc poprzestałam na wierzchniej części kota :-)
Ostatecznie zdecydowała, że znowu chce do ogrodu (dziś pogoda nie sprzyja dłuższemu przebywaniu na dworze, więc w zamian zwiększa częstotliwość wychodzenia) i tu była zabawna sytuacja, gdy duża podbiegła do drzwi od tarasu, a mała poszła cichutko za nią tak, ze duża jej nie widziała i kiedy nagle się odwróciła praktycznie zderzyła się nosem z Oro. Nastąpiło kilka sekund ostrożnego niuchania i SYK. Małej zupełnie to nie zraziło <lol> Nawet się nie cofnęła. Na szczęście duża nie przejawia żadnej agresji, tylko straszy warcząc i sycząc, więc nie muszę się bać, że zrobi jej krzywdę (choć zapobiegawczo obcięłam jej pazurki przed przyjazdem Orciodruiny).
Zaś Orcio zmęczona tym zwiedzaniem i skakaniem po meblach (no i na pewno nieprzespaną nocą - straszną wichurę tu dziś mieliśmy) w końcu zaczęła opadać sił i poszła spać do mojego łóżka.
Myślę, że jest ciut lepiej. Duża zajrzała już do mojego pokoju ze 3 razy i nawet ostrożnie obwąchała tymczasową kuwetę małej i nasz transporterek. Obawiam się, że transporterek na widoku też może ją niepokoić, bo ona nienawidzi gdziekolwiek jeździć i przez to źle jej się on kojarzy. Jednak Oro zdecydowała się spać w transporterku, a nie spanku, które przywiozłyśmy z jej dotychczasowego domu, więc waham się, co z nim zrobić. Zostawić, czy schować tak, by duża nie widziała.
Poza tym byłam niedawno na dole, gdzie Pusia śpi na swoim ulubionym fotelu, by ją wygłaskać. Nawet włączył się traktorek i pozwoliła na gizianie policzków <klaszcze> Trochę sypie futrem, ale to pewnie na skutek stresu. Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze do ugody <mrgreen>
A teraz mam zamiar zasypać Was zdjęciami. Rozpisałam się, więc mam nadzieję, że nie popadacie tam z nudów przed swoimi monitorami <oops>
Orcio nasłuchuje dziwnych odgłosów z dołu:
Orodruina - strange noises from downstairs by
Marutina, on Flickr
Odkrywamy drapak:
Orodrina - scratcher isn't so bad by
Marutina, on Flickr
U góry też coś chyba jest:
Orodruina - I can see feathers by
Marutina, on Flickr
Zdobywanie nowych poziomów:
Orodrina - on the top by
Marutina, on Flickr
Nowa trasa skoków:
Orodruina - this airmchair looks really nice by
Marutina, on Flickr
Ciepły komputer nie jest zły:
Orodruina - I can use a notebook by
Marutina, on Flickr
Z lodówki widać najlepiej:
Pusia - why is this small brown thingy still here? by
Marutina, on Flickr