Strona 21 z 218

: 15 lut 2011, 14:36
autor: Kamiko
Bo rodzina powinna być razem <mrgreen>
Wykombinował to sobie świetnie .

: 15 lut 2011, 14:48
autor: manita
a ile bedzie miał biegania jak się pojawi różowy kotek <lol>

: 15 lut 2011, 15:29
autor: Anka
a teraz testuje moją coraz mniejszą cierliwosc. Gdyby nie to, że uważam, że dzieci i zwierząt sie nie bije itd, to dosownie by mu klapsa jego własnym patykiem z piórkami dała :-x
Łazi do drzwi miauczy, by go wypuścic. Jak otwieram, to wyłazi, ale po sekundzie chce z powrotem do pokoju :-x :-x :-x . Po chwili znów miauczy, a jak otwieram drzwi to idzie sobie usiasc na parapet po to, by po chwili znów drzec japę pod drzwiami.
Coś czuję, że pójdzie gnojek jeden spac bez kolacji w ramach kary.

: 15 lut 2011, 17:46
autor: Sonia
Hehehe ale masz wiercipiętę. To zupełnie, jak filmik z kotem Simona, dobijał się do drzwi, a jak mu w końcu otwarto, to udawał, że łaskę robi, że w ogóle wchodzi.

: 15 lut 2011, 17:54
autor: Marina
Anka pisze:a teraz testuje moją coraz mniejszą cierliwosc. Gdyby nie to, że uważam, że dzieci i zwierząt sie nie bije itd, to dosownie by mu klapsa jego własnym patykiem z piórkami dała :-x
Łazi do drzwi miauczy, by go wypuścic. Jak otwieram, to wyłazi, ale po sekundzie chce z powrotem do pokoju :-x :-x :-x . Po chwili znów miauczy, a jak otwieram drzwi to idzie sobie usiasc na parapet po to, by po chwili znów drzec japę pod drzwiami.
Coś czuję, że pójdzie gnojek jeden spac bez kolacji w ramach kary.
A nie da się zostawić drzwi otwartych? <mrgreen>

: 15 lut 2011, 21:31
autor: Anka
gydby było mozna, to bym sie nie bawiła w otwieranie i zamykanie. korytarz i klatka jednoczesnie nie jest ogrzewane i zimno do pokoi wlatuje straszne. Na ddatek klatka wspólna z dwoma okatorkami i nie chcę by mi ktos do pomieszczeń moich aglądał. Klapka na drzwi tez niestety odpada, bo juz o tym myslelismy...

: 22 lut 2011, 13:17
autor: Anka
Byliśmy z kotem wczoraj u weterynarza. Takie tam standardowy przegląd i zaszczepić na wszystkie kocie katary, białaczkę i inne takie przyjemności.
Rozmawialiśmy również o tym jak często teraz dorosłego kota odrobaczać, bo rzadziej się to robi, niż małego kociaka itd, ale głownie chodziło o naszą sytuację, w sensie, że dziecko w drodze itd. No i lekarz w czasie rozmowy zapytał na kiedy się spodziewamy. Usłyszał, że teraz <diabeł> (na wczoraj miałam termin porodu)
Pan doktor tubalnym głosem powiedział CO?? Zbladł, odwrócił się tyłem do nas, odszedł ode mnie jakieś kilka metrów, podszedł do okna i zaczął się histerycznie śmiać. Jak mu powiedziałam, że ma nie panikować, bo na nic się nie zanosi, to jego śmiech się nasilił, a to znów wywołało śmiech mój, mojego męża i pani doktor, która też w gabinecie była.
Jak myślicie czego się bał?? <rotfl>

: 22 lut 2011, 13:23
autor: manita
że przyszłaś urodzić do niego? <lol>

: 22 lut 2011, 13:37
autor: jasminka
Wiesz zabawna sytuacja :-) może miała byś zniżkę na wizyty u weta <lol> a na poważnie to czas na Was <gwiżdże> jak by co to ja już trzymam kciuki za akcję ''bobas'' :-)

: 22 lut 2011, 13:47
autor: Anka
nic mi nie mówicie. Bo ani schody, ani zabawa z kotem w gonito NIC nie działa. W poniedziałek jadę na wywołanie jesli Ryba nie wylezie sama. Zołza uparta jedna.
A Lucek chyba czuje pismo nosem, bo chodzi za mna krok w krok, śpi ze mną. inna sprawa, że mnie pilnuje na rozkaz męża. Od kiedy mu powiedział "pilnuj pani" to jak sie kąpie, to nawet w umywalce zasiada i nie śpi, tylko lampi sie na mnie tymi żółtymi oczyskami..
Zapakowałam do torby tonę pieluch tetrowych i Damian będzie codziennie zabierał taką śmierdzącą szpitalnym zapachem i noworodkiem do domu i dawał Luckowi, by sie do zapachów przyzwyczaił. Mam nadzieję, ze to mu pomoże w akceptacji nowego członka stada i zaakceptuje tak samo szybko jak łóżeczko i wózek <rotfl> Chociaż jak go znam, to na pierwszy dzwięk wydany przez Lilę to Lucek bohatersko zwieje pod łóżko.