Bardzo mnie ucieszyło Wasze "powitanie". No ale wieki nas na forum nie było, więc tak trochę się czuję jak po urlopie.
U nas sporo nowości. Zmieniłam miejsce zamieszkania na Poznań (temat do wątku "Zakręty") i muszę przyznać, że to czego się obawiałam zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie. Reakcja kotek na nowe miejsce i potem moje trzymiesięczne z nimi rozstanie pokazało, że ciepło atmosfery domu moich Rodziców, pozytywne emocje i prawdziwa opieka to tylko tyle i aż tyle aby zwierzęta czuły się jak w przysłowiowym puchu. <zakochana>
Tak bardzo się obawiałam czy mnie rozpoznają, wybaczą "porzucenie" a tu cudna niespodzianka. One mnie nadal kochają. Mocno. <zakochana>
Ze sprzętem fotograficznym na razie na bakier, więc korzystam z bogatego archiwum moich fotek. Różnicy w wyglądzie koteczek nie widzę, no może kuchnia i niezastąpiona troska mojej Mamy sprawiły, że prezentują się jeszcze bardziej okazale. Miśki Baryłki. I zdrowe na szczęście odpukać.
Pozdrawiamy bardzo bardzo ciepło
Holly...
Bibi...
Lulu...
