Melduję, że jesteśmy. Jak już pisałam chłopakom mijają kolejne latka, Frodziu 4, Vincuś 3 no i Fricuś 2. Rosną chłopaki. Udało mi się coś pstryknąć (aparat nadal nie łapie ostrości, czeka mnie naprawa

). Wszystko rozjechane i nieostre

.
A oto moje bączki
Temu ustrzelić fotę, to wielki wyczyn. Trzeba poczekać do wiosny i sesji balkonowej. Tam to Ferdek pozwala robić sobie milion zdjęć.
Vincent, bardzo zaborczy kot, upomina się o wszystko i aby generalnie każdy zajmował się nim. Chodzi i śpiewa serenady tak głośno, że czasami zastanawiam się, czy to może już marzec ;). Zazdrosny nawet o swojego ulubieńca Friccolino.
Chyba troszkę mu się zmarzło, bo prawie całą niedzielę przeleżał na grzejniku.
I łobuziak Fricco. Ten to kocha przytulanki i drzemki na kolanach. Generalnie nie schodziłby z nich w ogóle. Jest na etapie "Michałek ma coś dobrego w rączce, pewnie się podzieli". A naiwny Michałek oczywiście podkarmia kotecka

. Ciężko ich upilnować.
pozdrawiamy cieplutko wszystkich.