Strona 22 z 91
: 14 lut 2011, 16:09
autor: aaGaa
Na Animal Planet jest taka seria o Kotach,(często powtarzane) niedawno było min. o Savannah- oj potrzebują te ogonki sporo miejsca do "rozprostowania kostek" <mrgreen> , są makabrycznie drogie, ale urocze jak nie wiem co!
<zakochana> Gdyby tak mieć wór zielonych, do tego jakiąś chałupkę z wieelkim ogrodem i takiego Kiciusia przy boku....marzenia....
maj 2010 - kociaki u naszej Mamy- dachowce
: 14 lut 2011, 22:31
autor: Elwira
: 14 lut 2011, 22:36
autor: Renia
Ja mam niestety dość przykre doświadczenie z kotami ze schroniska. Wzięłam w swoim dorosłym życiu dwa takie gagatki pod opiekę, z czego jeden niestety już zmarł, ale druga kocica daje ładnie popalić. Musiała mieć ciężkie życie zanim trafiła do schroniska i ma absolutnie zepsutą psychikę. Nałogowo mnie gryzła, więc zamieszkała z moją niedoszłą teściową. Ją również stale atakuje, gryzie, rzuca się na nią z pazurami, prycha. Tak już od kilku lat. W takiej sytuacji człowiek nie wie jak się zachować, bo biorąc zwierzę ze schroniska stajemy się za nie odpowiedzialni, ale co zrobić, gdy taki kot zagraża bezpieczeństwu domowników?
Dlatego właśnie zdecydowałam się na koty z hodowli licząć, że będą miały charakter nie odbiegający silnie od "wzorca". Oczywiście moje małpiszonki nie zachowują się jak na brytyjczyki przystało, ale przynajmniej mogę spać spokojnie.
19 sierpień 2008 - Koty naszej mamy
: 14 lut 2011, 23:10
autor: Elwira
: 14 lut 2011, 23:16
autor: Yola
Nie odstraszajmy przyszych, potencjalnych wlasicieli kotow ze schroniska. To, ze trafilas na takie "gagatki" to kwestia przypadku, a nie regula.
Moja sp. Nelly tez byla ze schroniska i byla kotem absolutnie, w kazdym calu, cudownym. Miala 5 lat kiedy ja adoptowalam, tez miala za soba ciezkie przezycia, miala trudny charakter, ale decydujac sie na taka adopcje godzilam sie przeciez na wziecie kota z calym bagazem doswiadczen. Przez cale jej zycie ze mna staralam sie wynagrodzic jej to, co przezyla zanim do mnie trafila. Mam nadzieje, ze mi sie to udalo.
Alicia jest z hodowli, bo tak wyszlo (oczywisicie nie zaluje), chociaz planowalam wziecie kolejnego kota ze schroniska.
Jesli kiedys w moim zyciu pojawi sie kolejny kot, to chcialabym, zeby byl ze schroniska. Nie moge sobie pozwolic na uratowanie tylu kotow, ile bym chciala, ale liczy sie kazdy uratowany z tego piekla, jakim jest schronisko, kot.
Ciagle tu narzekamy na koty, ktore sie nie chca przytulac, nie chca siedziec na kolanach, a w schronisku te biedne koty przytulaja sie do szyba, czy siatki, za ktora jest reka czlowieka.
: 14 lut 2011, 23:16
autor: Beatam
niezła gromadka :-) wesoło musi być w takim towarzystwie

24 październik 2008 - kot brytyjski ale nie brytyjski ;) :P
: 14 lut 2011, 23:18
autor: Elwira
14luty2011 wieczorne przechadzki koffanych szkrabów :) :) :)
: 15 lut 2011, 00:33
autor: Elwira
Śnieżynka

(w tle Fiona)
Fionuśka w miejscu zabronionym.... <diabeł>
Mruczusia <święty>

: 15 lut 2011, 16:23
autor: Elwira
Wczoraj zapisalismy nasze koteczki Fioné i Sniezke na kastracjé.... ....
Juz sie boje co to bedzie... lekarka powiedziala mi ze nie musze brac wolnego. Ze beda wybudzone ale spiace po operacji. 27 lutego wieczorem od 19godziny nie dawac nic do jedzenia.... Mamy zawiesc je 28lutego 2011 przed godziná 9....i powiedziala ze najpozniej beda do odbioru o 19... to bardzo dlugo.... bedziemy sie martwili

.....
Tego samego dnia z Mruczka idziemy na ostatnie szczepienie. Nastepne termimy szczepien dopiero za rok...
i tak wezme sobie wolne zeby z nimi posiedziec... wkoncu to rozrabiaki pierwsza klasa

i spryciuly wielkie.... na 100% beda usilowaly sciagnac ten kaftan z glowy

.... i na 99% im sie to uda

...
: 15 lut 2011, 17:41
autor: Sonia
Będę trzymała kciuki za obie dziewczynki <ok>
Skoro tak późno dostaniesz kotki z powrotem to przynajmniej będziesz pewna, że koteczki będą porządnie wybudzone. Kaftanik, jak jest dobrze zawiązany to kotka raczej nie powinna ściągnąć. Moja cwaniara go nie ściągnęła, ale za to powiesiła się na sznureczkach. Chciała sobie odwiązać na plecach wstążki i tak je ugryzła, że wstążka nabiła się na jej kły i nie potrafiła biedna się odczepić. Dobrze, że ja z nią byłam cały czas, to zaraz jej to wyciągnęłam i wszystkie kokardki zawiązałam na supeł i wstążki poobcinałam. Potem już nie było żadnych problemów.
Zobaczysz będzie dobrze. Najgorsze jest to dla nas do przejścia. Ja to się popłakałam, jak zostawiałam Brysię u weta.