Hann pisze:Ech... Jak ja zazdroszczę temu kotu... Nic nie robi, palcem nie kiwnie, a wzbudza zachwyt. To się nazywa charyzma <mrgreen>
<lol>
Haniu, ja jeszcze do tego nie mogę znieśc, że to darmozjady są normalnie <lol>
Jedynym zmartwieniem jest, hmm, na którym boczku się dziś do drzemki ułożyc?
A jaką puszkę mi Ona dziś otworzy?
Esh.... ja też im zazdroszczę <mrgreen>
Dracanka pisze:Haniu, ja jeszcze do tego nie mogę znieśc, że to darmozjady są normalnie <lol>
Jedynym zmartwieniem jest, hmm, na którym boczku się dziś do drzemki ułożyc?
A jaką puszkę mi Ona dziś otworzy?
Esh.... ja też im zazdroszczę <mrgreen>
Leosiek jeszcze czasami... się myje... Co nie zmienia faktu że jest obibokiem <lol>
Dla zainteresowanych link do dowodu rzeczowego. Na zachęte powiem że oczy widać <mrgreen> https://picasaweb.google.com/1129070181 ... 3853483170
Jaki czyścioszek <lol>
Piękny koteczek i ma śliczne oczki!!!!!!
A co niby ma robić??
Kot mojej babci łapał szczury na strychu ( ja byłam wtedy mała) i przynosił swojej ukochanej panci to mięsiwo <lol> to co moze tak nasze kocurki wypuścimy na łowy???
Leosiek i owoce jesieni... Owoce całe szczęście okazały się nieszkodliwe, kot zdrów i cały, natomiast wazonik wykazał brak odporności na kocią namolność i jak zwykle musiałam się pożegnać z ideą kwiatów na stole <mrgreen>