Dokładnie rok temu rodzinnie podjęliśmy decyzję, że zamieszka z nami małe czworonożne stworzenie. Wybór padł na brytyjczyka, ponieważ zakochaliśmy się w brytyjskiej kotce znajomych. W naszej rodzinie szybko wcielamy pomysły w życie, dlatego niemal natychmiast zaczęliśmy poszukiwania niebieskiej kulki.
Dziwnym trafem (jak się później okazało) 1 listopada 2011 roku w hodowli Koci Eden przyszły na świat maluszki. Kiedy zadzwoniłam tam kilka dnie później dowiedziałam się, że jest - ONA wyśniona, wymarzona. A wyglądała tak:
Początkowo miała mieć na imię Mania (pomysł córci), ale wygrało jednak imię nadane w hodowli. Kiedy ją pierwszy raz zobaczyliśmy, stwierdziliśmy że jednak Tiffany bardziej do nie pasuje.
Trzymiesięczne oczekiwanie na kruszynę było dla nas katorgą. Ja namiętnie czytałam forum, żeby jak najlepiej się przygotować.
I nadszedł ten upragniony dzień, kiedy Tiffka zawitała do naszego domu. Od tego czasu jest pełnoprawnym

członkiem naszej rodziny. Kochamy ją ogromnie <zakochana>
Dzisiaj rano dostała kolejny urodzinowy prezent, który potraktowała tak jak wszystkie inne zabawki (widać taki jej urok).
Odśpiewaliśmy jej "Sto lat" i nawet moi rodzice wpadli z życzeniami.
Tiffcuiniu kochana, dziękujemy Ci, że jesteś z nami, kochamy Cię całymi serduchami.
