Re: Khaleesi
: 15 cze 2013, 12:03
Matko, ale dużo emocji. Luźna kupka, pewnie ze stresu i strachu przed odgłosami urządzeń panów robotników. Biedactwo.MoniQ pisze:Kurcze, zobaczę co się da zrobić, bo mój M. mówi, że wtedy będzie dużo komentarzy - śmieci od botów różnych. Ale poszukam rozwiązaniaAudrey pisze:Monika, włącz komentarze dla wszystkich.
Ale dzisiaj mi kot zgotował poranek pełen wrażeń. Zaczęło się od tego, że na balkon weszli robotnicy i włączyli ciężki sprzęt, więc Khaleesi od razu czmychnęła do kuchni, widziałam tylko jak biegnie z brzuszkiem przy ziemi.. Wyprawiłam Pańcia na rower, wracam a kota nie ma. Więc szukam po typowych kryjówkach. Nie ma. Szukam po nietypowych - nie ma. Włącza mi się panika. A może jakimś cudem przecedziła się przez kratkę w oknie? lecę na dół - nie ma, wracam, szukam - nie ma. Lecę na dół znowu....
Wracam i zaglądam do pierwszej ulubionej kryjówki, czyli tam gdzie zajrzałam na samym początku - jest! Ufff... Pół godziny minło, a ja starsza o 10 lat....
Następnie zabrałam się za czyszczenie kuwety. Umyłam, wymieniłam żwirek, oczywiście zanim jeszcze skończyłam Kalutek postanowił się załatwić. I oczywiście akurat dzisiaj musiała jej się trafić luźna kupka, pierwszy raz.... Wytarła tyłeczek o brzeg kuwety oraz przybiła na podłodze kilka pieczęci rodowych zanim zdążyłam ją złapać i wytrzeć. Kolejne 20 minut zabawy.
I znowu zniknęła. No, żesz....Po poszukiwaniach znalazłam ją za pralką, gdzie ewidentnie wpadła, bo z uporem maniaka wskakuje na pralkę i zwykle ją ściągamy od razu właśnie dlatego, żeby nie wpadła... A ponieważ byłam zajęta toaletą toalety i latałam do łazienki co chwilę to wiadomo... Proces wyciągania zza pralki też nie był łatwy bo ja kurdupel jestem i nie sięgam. Pańcio się roweruje a ja walczę. To dopiero 10-ta, muszę wyjść na zakupy, boję się ją zostawić samą ;)
Ja też tak wpadam w panikę, kiedy nie mogę znaleźć Baxterka. Biedna Pańcia naszukała się Kalutka.
A co do komentarzy, to zawsze możesz włączyć moderowanie i usuwać niechciane wpisy przed zatwierdzeniem. U mnie odpukać narazie spokój.



