Re: Maggie & Lily
: 31 sty 2014, 08:12
No wiec to nie do konca jest tak, ze mnie nie ma - bo jestem
Zbieralam sie 3 razy w tym tygodniu, zeby wrzucic posta, ale FLICKR mi zrobil psikusa i znow nie umiem zalaczyc zdjec <kciukwdół> <kciukwdół> <kciukwdół>
A takie fajne fotki ostatnio moim krolewnom popstrykala.
TZ obiecal zajac sie sprawa w weekend.
To ja moze troche "nudnych" wynurzen pisanych. No wiec martwie sie o Maggie. Dokocenie zniosla srednio dobrze, ale po jakims miesiacu sie dziewczyny dogadaly. Maggie znow byla soba - rano przychodzila do mnie do lozka na mizianki, po powrocie do domu - no mamy taki rytual (lub tez mialysmy
), ze wskakiwala mi na kolanka i ja mizialam. No po prostu byla taka soba jak zawsze :-)
Pozniej nastala przeprowadzka, no i nie mialam tyle czasu ile bym chciala, zeby sie z nimi bawic czy obserwowac. I nagle z Maggie zrobil sie taki wycofany kot. Do lozka - to conajwyzej przyjdzie w nogach sie polozyc. Ale nie dotykaj. W dzien na mizianki - no jak musisz to mozesz mnie podrapac, ale zaraz sobie pojde. Sama nie przyjdzie. Bawic sie - czasem za laserkiem sie ruszy. No i ganiaja sie z Lilka. Niby chodzi za mna, ale na ogol trzyma pewien dystans. Zupelnie nie wiem o co chodzi.
Czy to minie? Czy teraz jak bede mogla zajmowac sie nimi czesciej to moja ksiezniczka stanie sie znow kotem kontaktowym? Nie chcialabym, zeby okazalo sie, ze dokoceniem, czy tez brakiem uwagi przez pewiem (3tyg) okres czasu skrzywdzilam mojego kota. Powiedzcie czy kiedys tez ktos tak mial?
Zbieralam sie 3 razy w tym tygodniu, zeby wrzucic posta, ale FLICKR mi zrobil psikusa i znow nie umiem zalaczyc zdjec <kciukwdół> <kciukwdół> <kciukwdół>
A takie fajne fotki ostatnio moim krolewnom popstrykala.
TZ obiecal zajac sie sprawa w weekend.
To ja moze troche "nudnych" wynurzen pisanych. No wiec martwie sie o Maggie. Dokocenie zniosla srednio dobrze, ale po jakims miesiacu sie dziewczyny dogadaly. Maggie znow byla soba - rano przychodzila do mnie do lozka na mizianki, po powrocie do domu - no mamy taki rytual (lub tez mialysmy
Pozniej nastala przeprowadzka, no i nie mialam tyle czasu ile bym chciala, zeby sie z nimi bawic czy obserwowac. I nagle z Maggie zrobil sie taki wycofany kot. Do lozka - to conajwyzej przyjdzie w nogach sie polozyc. Ale nie dotykaj. W dzien na mizianki - no jak musisz to mozesz mnie podrapac, ale zaraz sobie pojde. Sama nie przyjdzie. Bawic sie - czasem za laserkiem sie ruszy. No i ganiaja sie z Lilka. Niby chodzi za mna, ale na ogol trzyma pewien dystans. Zupelnie nie wiem o co chodzi.
Czy to minie? Czy teraz jak bede mogla zajmowac sie nimi czesciej to moja ksiezniczka stanie sie znow kotem kontaktowym? Nie chcialabym, zeby okazalo sie, ze dokoceniem, czy tez brakiem uwagi przez pewiem (3tyg) okres czasu skrzywdzilam mojego kota. Powiedzcie czy kiedys tez ktos tak mial?