Właściwie dobę trwała rekonwalescencja naszego czworonożnego pacjenta. Dzisiaj funkcjonuje już tak, jakby zupełnie nic nie miał robione. <klaszcze> Oczęta powoli odzyskują blask, fika jak przedtem, krzywi się tylko strasznie, gdy muszę strzykawką do pyska podać mu antybiotyk - nie jest najsmaczniejszy, a niestety jeszcze dwie dawki przed nami <strach> Zrobił się chyba jeszcze bardziej miziasty, całą dzisiejszą noc przespał ze mną, a dokładniej na kołderce, wieczór przesiedział na moich kolanach a częściowo na komputerze, gdy coś tam klikałam
Nie zmieniło się niestety jego podejście do mokrego jedzenia, wczorajszy tuńczyk był na stole i łyżeczką, tudzież podsuwany palcem po kawałku pod sam nos. <lol> Suche wciąga jak odkurzacz - głodówka dobrze mu zrobiła <diabeł>